Maria Fiodorowna (Maria Zofia Fryderyka DAGMARA Oldenburska (Schleswig-Holstein-Sonderburg-Glücksburg) (urodzona w Amalienborgu, w Kopenhadze, 26 listopada 1847 roku, zmarła w Klampenburgu, Hvidore, 13 października 1928 roku) herb

Córka Chrystiana IX Oldenburskiego (Schleswig-Holstein-Sonderburg-Glücksburg), króla Danii i Ludwiki Ydulfing-Hessen-Cassel, córki Wilhelma Ydulfing landgrafa Hesji.

W Sankt Petersburgu, 28 października (9 listopada) 1866 roku poślubiła Aleksandra III Aleksandrowicza (urodzony w St. Petersburgu, 10 marca 1845 roku, zmarł w Livadia na Krymie, 1 listopada 1894 roku), cesarza Rosji, króla Polski i wielkiego księcia Finlandii.

Urodziła się jako druga córka księcia Chry­stiana Oldenburskiego z linii Schleswig-Holstein-­Sonderburg-Glücksburg i jego kuzynki Luizy z Hesji-Kassel.

Maria była wychowywana w religii luterańskiej. Od najmłodszych lat uważana była za wielką piękność. Miała czte­ry lata, gdy stało się jasne, że jej ojciec obejmie tron Danii po Fryderyku VII. Piętnaście, gdy jej siostra Aleksandra poślubiła księcia Walii, a brat objął tron Grecji. Szesnaście, gdy jej ojciec został królem Danii, jako Chrystian IX.

1 lutego 1864 roku wojska pruskie i au­striackie przekroczyły granicę Danii, która w wyniku wojny utraciła Holsztyn i Szle­zwik, co nie przeszkodziło carow Alek­sandrowi II poprosić o rękę Dagmar dla swego najstarszego syna Mikołaja. Mło­dzi natychmiast przypadli sobie do gustu, ale kilka miesięcy po zaręczynach Mikołaj zmarł. Car postanowił, że z uroczą duńską królewną ożeni się jego kolejny syn, Alek­sander, zwany Saszą, a czasami przezy­wany wołem dla swej potężnej postury i niewielkiej lotności umysłu. Dagmar współczuto powszechnie, gdy wyjeżdżała do dalekiej Rosji, aby po stracie ukochane­go poślubić jego mniej udanego brata.

Niepotrzebnie. Była szczęśliwa z tym zwalistym mrukiem, którego 28 paździer­nika/9 listopada 1866 roku poślubiła, przy­jąwszy wraz z prawosławiem imię Marii Fiodorowny. On ją uwielbiał i gotów był spełnić każde jej życzenie - do tego stop­nia, że uchodził w rodzinie za pantofla­rza. Palił stojąc w otwartym oknie, bo nie życzyła sobie dymu w pokojach. Podczas wizyty w Finlandii, gdy śpiewano hymn Wielkiego Księstwa Finlandii, zamiast "Boże, zachowaj cara", niechętnie zdjął kapelusz - na żądanie swej skandynaw­skiej małżonki. A gdy się rozstawali - nie zawsze mógł jej towarzyszyć, gdy spędzała lato u rodziców w Danii - siedział ponu­ry i milczący w prywatnych apartamen­tach i pisał do niej listy, uskarżając się na swą samotność w małżeńskim łożu. Nigdy nie zainteresował się żadną inną kobietą. I nigdy żony nie zdradził.

Inaczej niż jego własny ojciec. Gdy Dag­mar przybyła do Rosji, Aleksander II wła­śnie rozpoczął wielki romans z młodziut­ką księżniczką Katarzyną Dołgoruką, któ­rą poślubił zaraz po śmierci carycy latem 1880 roku. Wkrótce potem zaczął dawać do zrozumienia, że chce zapewnić ich syno­wi - prawdziwemu Rosjaninowi, jak pod­kreślał ku irytacji urodzonego z Niemki Saszy - przyszłość godną carskiego syna. W zasadzie mógł zmienić porządek suk­cesji. Od lat zresztą szeptano, że cara-reformatora nie zachwycała perspektywa objęcia tronu przez skrajnego konserwa­tystę Saszę, że o wiele lepiej rozumiał się on z kolejnym ze swych synów, ambitnym Włodzimierzem, którego energiczna żona Maria z Meklemburgii-Schwerinu prowa­dziła najwspanialszy salon w stolicy. 1-13 marca 1881 roku bomba ciśnięta przez Ignacego Hryniewieckiego zakończyła jedno­cześnie życie Aleksandra II, spekulacje co do osoby jego następcy i nadzieje na dal­sze reformy.

Panowanie Aleksandra III roz­poczęło się od sądu i publicznej egzekucji zamachowców-caro bój­ców. Później władza zaczęła ogra­niczać uprawnienia samorządów i niezawisłość sądów, zniosła au­tonomię uniwersytetów i uzna­ła za szkodliwe kształcenie ple­bejuszy i kobiet, wznowiła urzę­dowe prześladowania Żydów, po raz pierwszy w historii carskiej Rosji niechęć władz odczuli też lojalni poddani niemieckiego po­chodzenia. Zwielokrotniła wy­siłki cenzura, policja, tajne służ­by i donosiciele. Wywrotowe or­ganizacje zostały zgniecione. In­teligencja i mniejszości religijne i etniczne, których car postano­wił trzymać krótko jako elementy niepewne - uciszone. Prości Ro­sjanie kochali Aleksandra III, atle­tycznie zbudowanego brodacza w prostym mundurze, wzorowego ojca rodziny, który nie tracąc cza­su na zbyteczne refleksje, zapro­wadził w państwie spokój - i kon­sekwentnie unikał wojen.

A Dagmar cieszyła się autentycz­ną popularnościąˇ Rolę carycy, co do tego wszyscy byli zgodni, wypełniała znakomicie: działalność cha­rytatywną prowadziła z właściwą sobie energią, funkcje reprezentacyjne pełniła z wdziękiem i majestatem. Zadbała, aby życie dworu nabrało blasku i znów wydawano wielkie bale, choć Alek­sander III nie cierpiał takich imprez - ale kochał żonę, która uwielbiała tańczyć.

Kochał też ich dzieci, których w mo­mencie wstąpienia na tron było czworo:

Mikołaja zwanego Nicky - urodzonego w 1868 roku, słabowitego Jerzego - urodzonego w 1871 roku, uderzająco podobną do matki Ksenię - urodzoną w 1875 roku, i rozpieszczanego beniamin­ka Michała - urodzonego w 1879 roku. W 1882 roku przyszło na świat najmłodsze z nich, Olga, której zawdzięczamy wspomnienia o Aleksan­drze III, dla rozrywki dzieci zginającym podkowy - po upewnieniu się, że w po­bliżu nie ma żony, która nie pochwalała takich popisów.

Dzień Dagmar rozpoczynał się od zje­dzenia śniadania - zwykle jajek i chleba ­razem z mężem, który wstawał wcześniej od niej, aby zrobiwszy sobie kawy zasiąść nad dokumentami; kończył się także u je­go boku. Mogła cieszyć się zwykłym ro­dzinnym szczęściem, zmąconym jedynie przez świadomość, że choremu na gruź­licę Jerzemu nie zostało wiele życia (zmarł w 1899 roku). W państwie panował spokój­ nawet w czasie głodu 1891 roku Europa wy­dawała się niemal posiadłością rodzinną. Bracia Dagmar zasiedli na tronach Danii i Grecji, siostra miała zostać królową An­glii. Siostra Aleksandra III poślubiła drugiego syna królowej Wiktorii, brat - jej wnuczkę, księżniczkę heską Elżbietę.

W młodszej siostrze Elżbiety, Alix (Ali­cji) zakochał się Mikołaj. Przez kilka lat przekonywał ją do przyjęcia prawosła­wia, zaś rodziców do zgody na niemiecką synową. Dagmar nienawidziła Niemców od czasów wojny o Szlezwik i Holsztyn, zaś Alix uważała za zamkniętą w sobie i skłonną do histerii, ale w końcu popar­ła Mikołaja i wyraziła radość, gdy młodzi zaręczyli się w kwietniu 1894 roku.

Pół roku później 49-letniego Aleksan­dra III zabiła niewydolność nerek, a na tron wstąpił jego najstarszy syn jako Mikołaj II. Ku rozczarowaniu ojca, nie odziedziczył on wysokiego wzrostu ani siły woli niezbędnej absolutnemu wład­cy imperium. Odziedziczył reakcyjne po­glądy i skłonność do uległości wobec ko­biety swego życia, którą poślubił jeszcze w okresie żałoby po ojcu.

Ta znajomość budziła w Dag­mar zgrozę, ale nie miała już na syna wystarczającego wpływu, aby przekonać go do oddalenia kontrowersyjnego uzdrowiciela. Co prawda, wciąż okazywał jej czułość i szacunek, prosił o uło­żenie listy gości przed balami (Alix nie potrafiła tego zrobić, nie obrażając większości ary­stokracji), pozwolił odprawić do Hesji przywiezione przez Alix damy dworu i wyznaczyć nowe - ale i z dworem, i z matką spędzał coraz mniej czasu, izolując się z żoną i dziećmi od reszty świata.

Bezskutecznie protestowała Dagmar przeciwko synowskim planom rusyfika­cji Finlandii, w efekcie których spokojna dotąd prowincja stała się areną zama­chów na carskich urzędników. Mikołaj nie miał też najmniejszego zamiaru liczyć się z Dumą ani opinią publiczną, co mar­twiło wychowaną w monarchii konstytu­cyjnej Dagmar. "Nie da się rządzić wiel­kim państwem bez poparcia światłych ludzi i wbrew opinii publicznej", mówiła, ale już w chwili wstąpienia na tron Miko­łaj oświadczył, że nadzieje postępowych środowisk na reformy uważa za nierealne mrzonki. Alix, która w przeciwieństwie do teściowej nawet nie zauważała potrzeby starania się o sympatię poddanych, wzy­wała męża, aby był jak Iwan Groźny. Mi­kołaj II wierzył w samodzierżawie, ale był władcą nieudolnym; za jego rządów za­machy bombowe zabiły dziesiątki urzęd­ników i policjantów, a także jego stryja Sergiusza. Imperium przegrało sromotnie wojnę z Japonią, a w 1914 roku przystąpiło do kolejnej wojny, której pomimo nieograni­czonych, jak się wydawało, zasobów ludz­kich nie było w stanie wygrać.

Dagmar była zdruzgotana. Straciła ko­chanego i kochającego ją męża, a jej sy­nowa, z którą od początku stosunki ukła­dały się źle, błyskawicznie uzyskała do­minujący wpływ na Mikołaja - ze wszech miar szkodliwy, biorąc pod uwagę całko­wicie mylne wyobrażenia Alix o ludziach i polityce. Zresztą wszystkie małżeństwa jej dzieci przyniosły jej sporo zgryzoty. Za­częło się od Kseni, która w 1894 roku poślubi­ła kuzyna Saszy, Aleksandra San­dro Michajłowicza, na co Dagmar długo nie wyrażała zgody, pra­gnąc ulubioną córkę jak najdłu­żej zatrzymać przy sobie. Nieład­ną, introwertywną Olgę zmusiła Dagmar do poślubienia dalekiego kuzyna, który wolał spędzać noce przy karcianym stoliku niż przy żonie. Michał uganiał się za ko­lejnymi nieodpowiednimi kandy­datkami na żony, nie przejmując się faktem, że jest następcą tro­nu po swym bracie, póki nie ma on syna. Alix zaś rodziła kolejne córki, a kiedy w 1904 roku doczeka­ła się syna - natychmiast okazało się, że mały jest hemofilitykiem. To z kolei umożliwiło karierę Ra­sputina, którego zażyłość z carską parą fatalnie wpłynęła na prestiż Mikołaja II.

W 1914 roku Dagmar wykorzystała swą popularność, zbierając fundusze dla Czerwonego Krzyża. Gdy Mikołaj II, wbrew jej opinii, przejął dowodzenie armią i przeniósł się do kwatery sztabu w Mohylewie, ona zamieszkała w Kijo­wie i zajęła się pracą na rzecz tamtejsze­go szpitala. Była przy niej Olga, pracu­jąca jako pielęgniarka. W październiku 1915 L powiedziała matce, że poprosi cara o unieważnienie jej małżeństwa, bo chce poślubić pułkownika Nikołaja Ku­likowskiego. Dagmar okazała córce zro­zumienie, choć plebejusza w roli zięcia ledwie tolerowała. Zresztą inne sprawy były ważniejsze; armia ponosiła horren­dalne straty, niedostatek żywności i opału wraz z szalejącą inflacją czyniły codzien­ne życie udręką, kursowały skandaliczne opowieści o roli Rasputina w carskiej ro­dzinie, coraz głośniej złorzeczono Niem­ce, czyli Alix. "Gdyby nie ona, Nicky był­by dwa razy bardziej popularny, niż jest", mówiła Dagmar. W listopadzie 1916 roku wy­korzystała wizytę syna, aby wraz z San­drem i szwagrem Pawłem spróbować uświadomić go co do konieczności zmia­ny polityki, zanim będzie za późno. Bez­skutecznie. 3-16 marca Sandro przyniósł jej wiadomość: poprzedniego dnia Miko­łaj II abdykował w imieniu swoim i syna, a Michał nie przyjął tronu.

Pojechali razem do Mohylewa, gdzie Dagmar po raz ostatni spotkała się z sy­nem. Spędzili razem trzy dni. Kiedy wró­ciła do Kijowa, jej szpital zamknął przed nią drzwi, a władze miasta zakomuniko­wały, że jest persona non grata. Sandro wywiózł ją pociągiem na Krym.

Następne dwa lata spędziła wraz córka­mi i ich rodzinami w krymskich posiadło­ściach Romanowów, głównie należącym do Sandra Aj-Todor i zameczku Dulberg, należącym do kuzyna Aleksandra III Piotra Mikołajewicza, który też tam zamieszkał wraz żoną, bratem i bratową. Żyli wśród narastających trudności materialnych, w areszcie domowym, pilnowani przez ludzi towarzysza Zadorożnego, przysła­nego przez sewastopolski sowiet. Byli oni dalecy od monarchicznych sentymentów, o czym Dagmar najlepiej przekonała się, gdy pewnej nocy wtargnęli do jej sypialni i przetrząsnąwszy pokój, zabrali - z bra­ku lepszych łupów - duńską Biblię, którą miała przy sobie od młodości. Kiedy jednak sowiet jałtański postanowił rodzi­nę eksterminować, Zadorożny ze swymi ludźmi do tego nie dopuścił. Gdy wiosną 1918 roku na Krym weszły wojska Wilhel­ma II i w Dulbergu pojawił się niemiecki oficer z zadaniem wyrwania Romanowów z rąk bolszewików, zdziwił się niezmier­nie, bo Sandro poprosił o pozostawienie Zadorożnego z ekipą jako ochrony, a ca­ryca wdowa w ogóle nie chciała widzieć Niemca na oczy.

W listopadzie niemieckie wojska opuś­ciły Krym. Dagmar z rodziną i najwier­niejszymi sługami opuściła go dopiero w kwietniu 1919 roku, gdy kapitan przysła­nego przez Jerzego V HMS "Marlborough" przekonał ją, że to ostatni moment, aby uciec z pogrążonej w wojnie domowej Rosji.

Popłynęli do Anglii, gdzie Dagmar za­mieszkała u swej siostry, z którą za­wsze była bardzo zżyta. Nie czuła się tam jednak swobodnie - ona, niegdyś żona i matka cesarzy, obecnie uboga krewna. Nie mogła zamieszkać w Grecji: jej brat król Jerzy I został zamordowany w 1913 roku po pięćdziesięcioletnim panowaniu. Przeniosła się więc do Danii, gdzie pa­nował jej bratanek Chrystian X. Oddał jej do dyspozycji część pałacu Amalienborg, ale i tu nie czuła się komfortowo. Król miał nadzieję, że ciotka będzie pokrywać koszty swego utrzymania - co prawda, miliony na zagranicznych kontach Ro­manowów były już tylko wspomnieniem, ale posiadała bezcenne klejnoty - pełną szkatułkę, której jakimś cudem nie zna­leźli ludzie Zadorożnego. Teraz Dagmar trzymała ją pod łóżkiem i nie chciała sły­szeć o rozstaniu z pamiątkami po szczęś­liwszych czasach.

Nie ułożyła sobie dobrych stosun­ków z bratankiem - ona, ceniona daw­niej w Rosji za swój takt i miłe usposo­bienie. Wyjechała do Rosji jako wesoła i energiczna dziewczyna; wróciła jako zgorzkniała staruszka nielicząca się z otoczeniem. Chrystian X zaś nie wy­kazywał się wyrozumiałością. Pewne­go wieczoru król przysłał do jej aparta­mentów służącego z prośbą o wyłączenie części świateł, aby uniknąć marnowania prądu - kazała służbie zapalić je wszyst­kie, z poddaszem włącznie. Wszyscy byli zadowoleni, gdy król Anglii wyznaczył w końcu ciotce roczną rentę, co umoż­liwiło jej rozpoczęcie samodzielnego życia w willi Hvidore, którą kupiła wraz z siostrami przed wojną.

W 1920 roku do Danii dotarła jej młod­sza córka Olga z mężem i dwoma syna­mi. Zajmowała się matką przez resztę jej życia. Nigdy nie miały ze sobą dobre­go kontaktu - Olga w dzieciństwie była mocniej związana emocjonalnie ze swą angielską nianią niż z matką, po której odziedziczyła jedynie talent malarski. Ale teraz Dagmar domagała się stałej obecności córki, choć męczyła ją obec­ność jej kipiących energią dzieci, a jej drugiego męża nie życzyła sobie nawet widzieć w Hvidore jako człowieka niskie­go stanu. Kulikowski za to dawał dowody niezmierzonej cierpliwości i współczu­cia wobec teściowej, nieszczęśliwej wdo­wy usiłującej wbrew wszystkiemu żywić nadzieję, że jej synowie i wnuczki jednak żyją, i pomimo ograniczonych środków nigdy nie odmawiającej pomocy, o jaką zwracali się do niej uchodźcy z Rosji.

Śmierć Aleksandry - ukochanej siostry, na którą zawsze mogła liczyć - w listopa­dzie 1925 roku była ostatnim wielkim cio­sem, jaki musiała znieść Dagmar. Zmar­ła 13 października 1928 roku. Pochowano ją w katedrze Roskilde, gdzie od stuleci grzebano władców Danii. We wrześniu 2006 roku szczątki uroczyście przeniesiono do petersburskiego Soboru Pietropaw­łowskiego. Po wielu latach spełniło się jej życzenie, aby spocząć obok męża.


Żródła:

Maria Fiodorowna "w Wikipedii"