Zyta Maria della Grazia Adelgunda Mikaela Rafaela Gabriela Józefina Antonia Luiza Agnieszka Robertyng-Capet-Bourbon-Vendôme-Spein-Two Sicilies-Parma (urodzona w Camaiore 9 maja 1892 roku, zmarła w Zürs (Zizers)15 marca 1989 roku) herb

Córka Roberta I Robertyng-Capet-Bourbon-Vendôme-Spein-Two Sicilies, księcia Parmy i Marii delle Grazie Pia Robertyng-Capet-Bourbon-Vendôme-Spein-Two Sicilies, córki Ferdynanda II Robertyng-Capet-Bourbon-Vendôme-Spein-Two Sicilies, króla Obojga Sycylii.

21 października 1911 roku w Schwarzau am Steinfelde poślubiła Karola I Habsburg-Baudemont-Vaudemont-Lotaryńskiego (urodzony na zamku Perseuburg w Austrii 17 sierpnia 1887 roku, zmarł Funchal na Maderze l kwietnia 1922 roku) cesarza Austro-Węgier, króla Czech, Galicji i Lodomerii.

Zyta, z rodu Burbonów, księżniczka Parmy, urodziła się w małej miejscowości toskańskiej we włoskiej prowincji Lucca, gdzie jej ojciec, następca tronu Hiszpanii, ostatni panu­jący książę Parmy, miał jedną ze swych wspaniałych rezydencji. Robert znany był wówczas jako najbogatszy w Europie zdetronizowany książę. Jego majątek pochodził ze spadków po wujostwie ze strony matki: kró­lu francuskim Henryku V, który zapisał mu zamek w Chambord, i po jego małżonce, Marii Teresie de Modena, która pozostawiła mu trzy pałace w Austrii. Dodajmy do tego posiadłości parmeńskie we Wło­szech, zwrócone w większości przez rodzinę królewską z Sabaudii, i za­mek Wartegg w Szwajcarii wraz z dobrami ziemskimi.

Spokojny zatem o swoją przyszłość na wygnaniu Robert mógł sobie pozwolić na luksus spłodzenia dwadzieściorga czworo dzieci: po dwa­naścioro z każdą z dwóch żon: Marią Pią de Burbon Księstwa Obojga Sycylii, która zmarła z wycieńczenia, i Marią Antonią de Braganza, cór­ką króla Portugalii, nieco lepszego zdrowia niż jej poprzedniczka.

Zyta była siedemnastym dzieckiem (piątym owocem drugiego związ­ku Roberta). Trzy z jej sióstr wstąpiły do zakonu, inne zmarły w panień­skim stanie lub w dzieciństwie, jedna - pierworodna, Maria Ludwika ­zasiadła na tronie Bułgarii; jeszcze inna wyszła za włoskiego szlachci­ca, a najmłodsza była głuchoniema.

Spośród chłopców najbardziej znany w Hiszpanii był Ksawery, książę Parmy, ojciec Karola Hugona, karlistowskiego pretendenta do tronu w Madrycie.

Narodowość dzieci księcia Parmy była naturalnie parmeń­skiej, co uznał nawet cesarz Franciszek Józef, zapewniając wygnanemu Robertowi eksterytorialności jego pałaców na terenie Austrii. Ponieważ jednak państwo parmeńskie, wchłonięte przez włoski ruch zjednocze­niowy, już nie istniało, książęta parmeńscy jako dzieci następcy tronu Hiszpanii uznawani byli za Hiszpanów, co zostało ogłoszone decyzją hiszpańskiej Rady Ministrów. Książę zmarł w 1907 roku, a wdowa po nim uznała, że najpiękniejsza z jej niezamężnych jeszcze córek, Zyta, która także chciała przywdziać habit, ma włożyć na skronie koronę.

Jaime de Burbon, karlistowski pretendent do tronu hiszpańskiego, za­interesował się już panienką, ale był od niej dwa razy starszy. Wtedy okazało się, że na wiedeńskim dworze przebywa młody arcyksiążę posiadający wszystkie pożądane cechy. Nazywał się Karol Habsburg i wy­dawał się przeznaczony do wysokich stanowisk z racji swojej pozycji sukcesora cesarskiego. Zyta wspominała: "Pamiętam doskonale swoje pierwsze spotkanie z Karolem w Schwar­zau, jednej z austriackich rezydencji mojego ojca. Karol był ode mnie starszy o cztery lata. W ciągu kolejnych dwóch lat moja miłość do niego powoli narastała". Jesienią 1910 roku Karol podjął decyzję i oświadczył mi się - zaraz potem, kiedy dotarły do niego pogłoski o moich rzeko­mych zaręczynach z hiszpańskim kuzynem Jaime de Burbon.

W głosie dostojnej staruszki pobrzmiewał figlarny akcent kokieterii, kiedy wspominała tamte wydarzenia. Pewne jest jednak, że to zaplano­wane małżeństwo stworzyło najszczęśliwszą parę w historii rodów królewskich.

31 stycznia 1889 roku dwa wystrzały, które rozbrzmiały w pawilonie myśliwskim w Mayerlingu, pozbawiły życia arcyksięcia Rudolfa i jego kochankę, Marię Vetserę. Owa tragedia oznaczała niewątpliwie początek końca monarchii Habs­burgów, bardziej niż kiedykolwiek pozbawionej następcy. W rodzinie cesarskiej synowie mieli pierwszeństwo do tronu przed kobietami, dlatego miejsce następcy tronu opustoszałe po śmierci Ru­dolfa, nie zostało zajęte przez małą córeczkę arcyksięcia, ani przez jej siostry, ale przez najbliższego męskiego krewnego, bratanka cesarza, arcyksięcia Franciszka Ferdynanda.

Nieszczęściem dla rodziny cesarskiej nowy następca tronu zakochał się szalenie w pewnej damie dworu, hrabiance Zofii Chotek. Nie dało się wyperswadować mu pomysłu ożenienia się z nią - co było przeciwne prawom rządzącym wówczas dynastią - i dla uniknięcia kolejnego skanda­lu, podobnego do Mayerlingu, stary cesarz dał w końcu przyzwolenie na ślub, ale pod warunkiem, że Zofia będzie tylko morganatyczną żoną arcy­księcia i że jego ewentualne potomstwo nie będzie miało praw do tronu.

Zatem po śmierci Franciszka Ferdynanda, przy założeniu, że jego po­tomstwo nie liczyło się w kolejce do tronu, dziedziczyć miała dalsza gałąź rodu cesarskiego, czyli ta, którą reprezentował arcyksiążę Karol, narzeczony Zyty. I tak za sprawą anarchisty piękna księżniczka par­meńska została powołana na tron cesarzowej, miejsce opuszczone przez Sissi w 1898 roku.

Karol i Zyta pobrali się w 1911 roku, w tym samym pałacu w Schwarzau, w którym się poznali. On miał dwadzieścia cztery lata, ona dziewiętnaście. Franciszek Józef był bar­dzo szczęśliwy; w końcu przyszły następca żenił się z właściwą osobą! Podarował pannie młodej w prezencie ślubnym bajeczny diadem z brylantów. Księżna wdowa parmeńska, nie posiadając się z radości, dała jej naszyjnik z pereł, który można było dwadzieścia dwa razy okręcić wo­kół szyi. Papież przysłał im z Rzymu błogosławieństwo, bardziej przy­pominające złą wróżbę: "W końcu kochana Zyta zostanie cesarzową ... tym gorzej dla niej".

Na papieskim tronie zasiadał wtedy Pius X - uznany za świętego ­i szeptano w Watykanie, iż posiada niewątpliwy talent proroczy.

Trzy lata po ślubie Karola z Zytą, 28 czerwca 1914 roku następca tronu arcyksiążę Franciszek Ferdynand został zamordo­wany w Sarajewie wraz ze swoją żoną. To była iskra, która rozpaliła płomień I wojny światowej. Dwa lata później zmarł schorowany cesarz Franciszek Józef i tron mógł objąć Karol.

Nowy cesarz był uroczym młodzieńcem, pragnącym zadowolić wszyst­kich. Starał się jak najdokładniej wypełniać swoje obowiązki, czyli stawić czoło najniebezpieczniejszej sytuacji w historii monarchii austro-węgier­skiej. Wysłał swoich szwagrów, Ksawerego i Sykstusa, by próbowali wynegocjować pokój, który położy kres pożodze wojennej. Zyta, prze­zywana Włoszką, natychmiast została oskarżona o to, że zaprotegowała cesarzowi swoich braci, lecz z planu Karola i tak zresztą nic nie wyszło, gdyż Austria poniosła klęskę w tej wojnie.

Zamiast współpracować w rozwiązywaniu narastających problemów, parlament wiedeński znalazł się wówczas w najgłębszym kryzysie i bała­ganie. Narody, które przedtem tworzyły monarchię Habsburgów, z pew­nością zadowoliłyby się mądrym projektem stworzenia federacji, jaką proponował nowy cesarz. Ale zjednoczeni zwycięzcy rozdrobnili i tak delikatną mozaikę narodowości, rozbijając je na jeszcze mniejsze kraiki, biedne i niedoświadczone. Powstawały nowe państwa, którym zapewnio­no niepodległość i które nie wiedziały, co począć z tym podarunkiem.

Rozczłonkowanie monarchii nastąpiło w kwietniu 1918 roku. Jedena­stego listopada Karol podpisał - ołówkiem - zobowiązanie, iż nie bę­dzie więcej brał udziału w sprawach państwowych. Na propozycję abdykacji cesarzowa - zawsze u boku męża, ten "burboński cień", jak ją nazywali wrogowie - wpadła w furię: "Nie masz prawa abdykować! Wolę tutaj umrzeć razem z tobą!". Trudne okoliczności wojenne nie przy­sporzyły Zycie popularności: naród austriacki uważał ją za cudzoziem­kę, intrygantkę, rządzącą własnym mężem.

Karol nie abdykował i wycofał się wraz z żoną i siedmiorgiem dzieci do zamku z pobliżu Wiednia. Ale w stolicy ogłoszono już republikę i wysłannik rządu oznajmił rodzinie cesarskiej, że ma opuścić kraj.

Schronili się w Szwajcarii. Karol i Zyta, którzy nigdy nie chcieli loko­wać za granicą swojego majątku, znaleźli się teraz w rozpaczliwej sytu­acji finansowej. Władze republikańskie zaproponowały parze cesarskiej sto osiemdziesiąt cztery miliony franków szwajcarskich w zamian za formalną deklarację, że Karol we własnym imieniu i w imieniu swojego potomstwa rezygnuje z praw dynastycznych. Cesarz wybrał biedę.

Utrata władzy Karola odnosiła się tylko do Austrii, formalnie nadal pozostawał królem Węgier, gdzie wraz z Zytą uroczyście koronowano go trzydziestego listopada 1916 roku, a ich pierworodny syn, Otto, wów­czas jeszcze dziecko, ogłoszony został entuzjastycznie następcą tronu.

Zrozpaczony Karol pojechał incognito do Budapesztu, ale regent admi­rał Horthy odmówił mu pomocy, uważając nie bez racji, że objęcie tronu przez Karola mogłoby spowodować atak państw sojuszniczych na Węgry.

Zawiedziony monarcha wrócił do Szwajcarii. Ponieważ jednak Zyta, znaj­dująca się w poważnym stanie, usilnie namawiała go do powrotu na Wę­gry, polecieli tam razem samolotem. Admirał Horthy zadeklarował swoją lojalność wobec króla, ale jeszcze raz poprosił go o opuszczenie kraju, "by uniknąć rozlewu krwi". W końcu Zgromadzenie Narodowe przegło­sowało likwidację monarchii i Horthy przestał być regentem. Tak skoń­czył się niesławnie tysiącletni okres panowania domu Habsburgów.

Traktowany jak więzień przez zwycięskie potęgi, które sprzeciwiły się jego powrotowi na tron, Karol nie mógł wrócić do neutralnej Szwaj­carii, wobec czego wraz z żoną i dziećmi udał się na portugalską wyspę, Maderę, gdzie zmarł w 1922 roku, mając zaledwie trzydzieści cztery lata, w skrajnym ubóstwie.

Po owdowieniu Zyta została bez grosza. W wieku dwudziestu dzie­więciu lat znalazła się nagle całkowicie zdana na siebie. Dopiero Alfons XIII, król Hiszpanii, przerwał ten zawstydzający bojkot Europy w sto­sunku do nieszczęsnej rodziny cesarskiej, wysyłając okręt wojenny, by zabrać ją z dziećmi z Madery. Zostali umieszczeni w pałacu El Pardo. Stamtąd Zyta i jej dzieci przenieśli się do Lequeitio, a jeszcze później cesarzowa zamieszkała w Belgii. Chciała, by jej naj starszy syn ukoń­czył studia na prestiżowym uniwersytecie. Dla arcyksięcia Ottona, na­stępcy tronu, gotowa była na wszelkie poświęcenia, byle tylko zapew­nić mu w przyszłości godne życie. Składała przed nim publicznie ukłony i nazywała go Jego Cesarską Mością.

Republika Austrii zabroniła powrotu członkom dawnej rodziny cesar­skiej, chyba że uznają państwo w nowej formie. Otto wrócił tam po spełnieniu rządowego warunku; wróciło jego rodzeństwo, ale Zyta ni­gdy nie zgodziła się na żaden kompromis.

W końcu, w 1982 roku, dzięki ówczesnemu szefowi rządu, Bruno Krei­sky'emu, stara władczyni mogła wrócić bez potrzeby poniżania swojej dumy. Wszędzie witały ją tłumy wznoszące okrzyki na jej cześć. Tak samo jak siedem lat później, w 1989 roku, kiedy jej ciało przewożono ze szwajcarskiego domu starców do Wiednia - uroczyście, zgodnie z dwor­ską etykietą.

W dniu jej pogrzebu w stolicy Austrii rozdzwoniły się dzwony. W obec­ności przybyłych na uroczystość wielu rodzin królewskich hrabia Bar­celony reprezentował rodzinę hiszpańską. Ciało Jej Cesarskiej Mości cesarzowej Zyty Austriackiej, królowej Węgier i Czech, złożono w kryp­cie kapucynów, gdzie spoczywały szczątki stu czterdziestu czterech Habsburgów. Brakowało tyłko jej męża, którego proces beatyfikacyjny akurat się odbywa. Ma spocząć obok niej, gdy jego szczątki zostaną przewiezione z Madery.

Rozpatrując w myślach tę ostatnią drogę cesarzowej, doszedłem do wniosku, że wraz z Zytą pochowany został świat, którego była ostatnią przedstawicielką. Pożegnana dwudziestoma salwami armatnimi dama w czerni, która swoje ostatnie lata przeżyła w domu starców w Szwajca­rii - gdzie miałem szczęście poznać ją i gdzie spotkała ją śmierć - zosta­ła pochowana jak prawdziwa cesarzowa. Ponad pół wieku od śmierci Karola I nosiła żałobę. Nie tylko po nim, ale po tych rozproszonych narodach, po tragicznych zakrętach historii, które dane jej było przeżyć.


Żródła:

"Puste korony - Zapomniani królowie i królowe - Dama w żałobie - Zyta de Bourbon-Parma, tragiczna cesarzowa" - Juan Balansó, przekład: ewa Morycińska-Dzius