Barnim I "Dobry" Gryfita (urodzony około 1210 roku, zmarł w Dąbie koło Szczecina, z 13 na 14 listopada 1278 roku) herb

Syn Bogusława II Gryfity, książę uznamsko-szczecińskiego i Mirosławy Sobiesławówny, regentki Księstwa szczecińskiego i na Uznamie, córka Mściwoja I "Spokojnego" Sobiesławica, księcia Pomorza Gdańskiego.

Książę szczeciński, stargrardzki, uznamski od 23 lub 24 stycznia 1220 lub 1221 roku do 14 listopada 1278 roku, książę Pomorza Zachodniego od 17 maja 1264 roku do 14 listopada 1278 roku.

Poślubił między 4 września 1238 roku a 18 lipca 1242 roku Mariannę Erykidównę (zmarła 27 czerwca 1252 roku), córkę Eryka X Knutssona Erykida, króla Szwecji i Ryksy Skioldungówny, córki Waldemara I "Wielkiego" Skioldunga, króla Danii (identyfikowana jako córka Alberta II z Weimar-Orlamünde, lub Henryka I, hrabiego Anhaltu albo Alberta I, księcia saskiego. Zapewne w latach między 1252-1253 a 1261 rokiem poślubił Małgorzatę Nikloting [Welf?] (urodzona po 1231 roku, zmarła przed 27 maja 1261 roku), prawdopodobnie córkę Mikołaja I Nikloting, księcia meklemburskiego na Orlach i Jutty Welf von Anhalt lub Ottona I "Dziecięcia" Welfa, księcia Brunszwiku i Lüneburga i Matyldę Ballenstedt Askańskiej, córkę Albrechta II Ballenstedt Askańskiego, margrabiego Brandenburgii. Przed 20 maja 1267 roku w Stargardzie w Meklemburgii poślubił Matyldę Ballenstedt Askańską (urodzona w Stendal, około 1248 a 1255 rokiem, zmarła 20 grudnia 1316 roku), regentkę Pomorza Zachodniego, córkę Ottona III "Pobożnego" Ballenstedt Askańczyka, margrabiego Brandenburgii i Beatrycze (Bożeny) Przemyślidówny, córki Wacława I "Jednookiego" Przemyślidy, króla Czech.

Książę Barnim I w pewnym sensie przypomina swym panowaniem księcia Henryka "Brodatego". Po­dobnie bowiem jak na Śląsku, pod rządami Barni­ma I na Pomorzu dokonywały się poważne proce­sy osadnicze i kolonizacyjne. Ożywiała się gospo­darka rolna, rozkwitały miasta. Tak na Śląsku, jak i na Pomorzu Zachodnim zwiększała się liczba napływowej ludności niemiec­kiej szukającej tutaj, na słowiańskich ziemiach, lepszej przysz­łości pod opieką panującego księcia. Również i stosunek Barni­ma do Kościoła i duchowieństwa bardzo przypomina postawi; księcia Henryka Brodatego, który pod wpływem swej żony, Św. Jadwigi, nie żałował nadań na rzecz klasztorów i Kościoła. Obaj też książęta byli obłożeni klątwą kościelną.

Panowanie Barnima I przypadło na niezwykle trudny okres w dziejach Pomorza Zachodniego, jako że były to lata wdowich rządów regencyjnych. Książę Bogusław I pozostawił po sobie dwóch synów, Bogusława II i Kazimierza II. Z nich starszy Bogusław pojął za żonę Mirosławę, córkę Mściwoja I księcia Po­morza Gdańskiego, z której zrodzony jedyny syn Barnim prze­żył ojca i panował po nim przez długie lata. Kazimierz II, oże­niony z córką króla duńskiego Ingardą, pozostawił po sobie sy­na Warcisława III.

Dziwnym jednak losu zrządzeniem obaj ci książęta, panujący w wydzielonych terytoriach, zeszli z tego świata prawie w jednym roku, pozostawiając po sobie nieletnich synów. Był to początek wieku XIII, czas wielkich wypraw krzyżowych, kiedy to atmosfera żarliwości religijnej przenikała także i na obszary świeżo nawróconych ziem Pomorza Zachodniego. Młodzi władcy prze­jęli się także ideą krucjat. Młodszy z nich, Kazimierz, w wieku lat 40 wyprawił się ze swym znacznym orszakiem rycerstwa po­morskiego do Ziemi Świętej, aby walczyć o wyzwolenie Grobu Chrystusa z rąk Turków. W całej tej pełnej niebezpieczeństw wyprawie książę Pomorzan dzielnie sobie poczynał i sławą się okrył, ale zmarł w drodze powrotnej.

Starszy brat, Bogusław II, pozostał w kraju, gdyż granice Po­morza nadal były niespokojne i zewsząd zagrażał wróg. Nadal bowiem trwała rywalizacja Danii z Brandenburgią o wpływy nad księstwami pomorskimi. Również książę Rugii jako lennik królestwa duńskiego pragnął wykroić sobie znaczne nabytki tery­torialne kosztem małoletnich książąt zachodniopomorskich. Tak zatem Pomorze Zachodnie znalazło się między młotem a ko­wadłem. Na słabą i skłóconą wewnętrznie Polskę Piastowiczów książęta pomorscy liczyć nie mogli, chociaż gorliwą orędownicz­ką ścisłych sojuszów z książętami wielkopolskimi była Anasta­zja, matka Bogusława II i Kazimierza II, która, jak wiadomo, była córką Mieszka III, księcia Wielkopolski.

Zdawało się, że w tak krytycznym momencie, skoro zabrakło obu doświadczonych książąt, a pozostały tylko wdowy i mało­letni synowie, rychło cały ten dość obszerny kraj zostanie wchło­nięty przez potężną Danię, która nawet w dalekich Inflantach, pod pozorem krzewienia wiary chrześcijańskiej, szukała nowych nabytków terytorialnych, lub Brandenburgię, starającą się stop­niowo przejmować poszczególne terytoria pomorskie pod swą władzę.

W tak trudnej sytuacji politycznej doszło do wydarzenia, któ­re zmieniło dotychczasowy układ sił i to w czasie, gdy całe Pomorze Zachodnie zostało osierocone przez swych władców. Odważny czyn Henryka szweryńskiego zachwiał potęgą Danii, najbardziej wówczas zagrażającej księstwom pomorskim. Potęż­ny król duński Waldemar, który niedawno wrócił wraz z księ­ciem Rugii Jaromirem ze zwycięskiej wyprawy krzyżowej do Inflant, nie licząc się z żadnym prawem, usunął rodzinę Szwerinów z ich rodowych posiadłości. Wykorzystał przy tym fakt, że jeden z braci, Henryk, wyprawił się z księciem Kazimierzem II na wyprawę krzyżową do Palestyny, pozostawiając żonę pod opieką swego brata Guncelina. Król duński, pragnący zagarnąć znaczne majątki Szwerinów dla swego wnuka Mikołaja, nadużył swych praw seniora i przejął włości, nie oszczędzając przy tym także i żony rycerza-krzyżowca. Nic więc dziwnego, że po pow­rocie, nie mogąc liczyć na pomoc i opiekę ze strony księcia Ka­zimierza, pochowanego w dalekich krajach, zrozpaczony możno-władca, przywiedziony do ostateczności, postanowił na własną rękę szukać sprawiedliwości i zemsty. Zdobył się na czyn zuchwały, od którego zatrzęsła się najpotężniejsza monarchia na pół­nocy.

Podczas gdy w jego zamku panoszyli się Duńczycy, gdy dla niego i jego rodziny nie było już miejsca, Henryk von Schwerin wyprawił się wraz z kilku wiernymi sługami do Danii. Wywie­dziawszy się od zaufanych ludzi, że król duński ze swym nie­dawno koronowanym synem bawi na polowaniu na wyspie Lyoe leżącej na południowy zachód od wyspy Fernem, postanowił wy­korzystać tę sytuację. Nocą z 6 na 7 maja 1223 roku odważny rycerz napadł na namiot królewski i pogrążonych w głębokim śnie władców obezwładnił. Narzuciwszy im na głowy ich wła­sne odzienie, uprowadził na swój statek. Przy sprzyjającym wie­trze i pod osłoną nocy przetransportował swe ofiary do z góry upatrzonego zamku w Lenzen, a następnie, z obawy przed kontr­akcją Duńczyków, wywiózł obu królów duńskich do saskiego zamku możnowładcy Henryka von Denenberga.

Na ten zuchwały czyn Duńczycy nie odpowiedzieli orężem. Królestwo bez króla przejął wierny swemu władcy Albrecht von Orlamünde, starając się doprowadzić do uwolnienia więźniów. Zawrzało we wszystkich krajach Rzeszy. Papież zagroził rzuceniem klątwy na śmiałka i zuchwalca, co się targnął na pomazań­ca bożego. Jednakże wszyscy książęta podporządkowani z koniecz­ności królowi Danii próbowali teraz otrząsnąć się i wyzwolić spod władzy tyrana.

Porwanie króla było sygnałem do ogólno niemieckiego powsta­nia przeciw duńskiemu panowaniu. Henryka szweryńskiego po­parł cesarz Fryderyk II Hohenstauf oraz wielcy feudałowie nie­mieccy z północy. Henryk szweryński w ich oczach uchodził te­raz za mściciela Niemiec (vindex Germaniae). Daremne były pró­by Duńczyków, aby przy pomocy zbrojnej wyzwolić swego wład­cę z niewoli. Połączone siły niemieckie zadały wojskom duńskim klęskę w bitwie pod Móllen, a namiestnik królewski dostał się do niewoli.

Ostatecznie król duński Waldemar II odzyskał wolność, ale drogo ją okupił, płacąc tak wysoki okup, że zrujnował skarb królestwa. Musiał również pójść na znaczne ustępstwa terytorial­ne, a nawet złożenie hołdu cesarzowi. Tego rodzaju warunki były zbyt ciężkie dla dumnego Waldemara - nic zatem dziw­nego, że niebawem, po odzyskaniu wolności, zaczął starania o unieważnienie przysięgi, zwłaszcza gdy i jego syn wrócił z nie­woli na Wielkanoc 1226 roku. Do konfliktu zbrojnego doszło pod Bornhóved w dniu 22 lipca 1227 roku. Jednak i tym razem szczę­ście opuściło króla. Poniósł on klęskę i o mało ponownie nie do­stał się do niewoli.

W takiej sytuacji politycznej mijały młodzieńcze lata przy­szłego władcy Pomorza, księcia Barnima I. Pomorze zachodnie pozostawało neutralne wobec wspomnianych wydarzeń, chociaż wysiłki Danii szły w tym kierunku, aby skłonić rządy regencyj­ne do udzielenia pomocy uwięzionemu władcy. Zwłaszcza wdo­wa po księciu Kazimierzu, Ingarda, córka króla duńskiego, za­pewne starała się pomóc swym rodakom. Posłowie duńscy byli na zjeździe we Wkryujściu w 1223 roku, na którym także był obecny jako mały chłopiec Barnim I wraz z matką i biskupem kamieńskim Konradem.

Pomorzanom mimo nacisków udawało się jednak uchylać od wszelkiego udziału w tych rozgrywkach politycznych z Danią i ostatecznie upadek potęgi duńskiej wyszedł księstwom pomor­skim na dobre. Nie tylko skończyła się supremacja duńska, ale co więcej - książęta Rugii jako lennicy duńscy przestali zagra­żać Pomorzu, gdyż zabrakło im opiekuna w osobie króla Walde­mara. Teraz nadarzała się okazja, aby wykorzystując osłabienie Duńczyków upomnieć się o terytoria pomorskie nieprawnie za­grabione przez książąt Rugii, Jaromira i Wisława. Nie było to rzeczą łatwą, ponieważ po stronie książąt rugijskich opowiedział się książę meklemburski i biskup Schwerinu, który nie chciał do­puścić, aby uszczuplono jego diecezję na rzecz biskupa kamień­skiego.

Ostatecznie po wielu latach zmagań zdołano odzyskać okręg Wołogoszczy i Choćków, a w zawartym w roku 1228 pokoju Wi­sław rugijski musiał uznać granicę na rzeczce Ryk. Jedynie tylko miasto Łosice (Loitz) nadal pozostało w obcych rękach.

Warcisław III w tym czasie rezydował przeważnie w Dyminie wraz ze swą matką i dworem. Prawdopodobnie około ro­ku 1222 nastąpił podział ziem między bratankami, a także po­dział dochodów.Barnim I natomiast początkowo nie miał stałej siedziby i prze­ważnie przebywał w klasztorach, którym czynił bogate nadania.

Za rządów regencyjnych młodzi książęta pomorscy Barnim I i Warcisław III stracili znaczne terytoria także na granicy połud­niowej na rzecz margrabiów brandenburskich. Jan I i Otto III, synowie Albrechta II, zdołali w tym czasie zagarnąć w swe rę­ce krainę barnimską. Nie zadowalając się jednak tak znacznymi terytoriami, dążyli uparcie do rozciągnięcia swego zwierzchnict­wa nad całym Pomorzem Zachodnim, wykorzystując fakt zach­wiania się supremacji i potęgi militarnej Danii.

Pretensje, a raczej uzurpacje brandenburskie zostały oparte na prawnej podstawie, skoro w 1231 roku na zjeździe w Ra­wennie cesarz Fryderyk II potwierdził dawne przywileje mar­grabiów brandenburskich wraz z prawem do zwierzchności nad Pomorzem. Młodzi książęta pomorscy nie uznali jednak tego ak­tu prawnego i nadal powoływali się na wolność księstw pomor­skich jako księstw Rzeszy, udzieloną przez cesarza ich dziadko­wi Bogusławowi I w obozie pod Lubeką w 1181 roku.

Młodociani władcy Pomorza nie tylko tracili pewne terytoria nadgraniczne, ale też na skutek nieudolnych rządów regencji - poważne dobra należące do skarbu książęcego. Wdowy bowiem, szafując hojną ręką na rzecz duchowieństwa i klasztorów, prze­kazywały duchownym znaczne sumy pieniędzy i majątki, uszczu­plając w ten sposób dochody książęce. Klasztory i inne funda­cje kościelne obsadzane były przeważnie duchownymi pochodze­nia niemieckiego, chociaż często zdarzali się też i Duńczycy. W ten sposób rozdawnictwo dóbr wpływało na proces germaniza­cji kraju, który jeszcze wówczas był w pełni słowiański, o czym świadczy powszechnie wówczas używana nazwa: Fürstentum Slavien.

Na Pomorzu zaodrzańskim intensywnej akcji kolonizacyjnej patronował książę Warcisław III. Barnim I natomiast rezydował w Szczecinie, skąd miał bliżej do swych terytoriów położonych nad Wartą i Notecią, na odcinku których graniczył z Polską i Brandenburgią. Podobnie jak jego stryjeczny brat, również i Barnim patronował akcji zasiedlania swego księstwa obcym et­nicznie elementem niemieckim. Sprowadzał duchownych, fun­dował klasztory i siedziby zakonów rycerskich, np. templariu­szy. Na przykład w 1235 roku nadał templariuszom całą żyzną połać kraju między rzekami Różycą a Tywą, rezygnując na rzecz tego zakonu ze wszystkich swych książęcych uprawnień, a na­wet dał im także prawo wysuwania roszczeń do Kostrzyna, któ­ry w tym czasie był już we władaniu margrabiów brandenbur­skich. W rok potem nadaje im książę również zwolnienie od wszelkich ceł na terenie całego księstwa. W zamian za te dobro­dziejstwa templariusze byli zobowiązani jako wasale do udziału w wyprawach zbrojnych oraz mieli zasiadać w radzie książęcej. W krótkim też czasie, mając tak możnego opiekuna, templariu­sze stali się prawdziwą potęgą gospodarczą, opanowując rozle­głe terytorium między Kostrzynem a Gryfinem. Głównym ce­lem księcia Barnima w całym tym przedsięwzięciu było zasie­dlenie mało ludnych ziem, które jako nadgraniczne trudne były do obrony. Templariusze zatem objęli w posiadanie kraj leżący po prawej stronie Odry, natomiast leżąca na lewym brzegu Mar­chia Wkrzańska ciągle była zagrożona ze strony Brandenburgii. W celu jej zabezpieczenia książę Barnim na miejscu starej twierdzy lokuje miasto Przecław (Prenzlau), nadając mu w 1235 roku prawa miejskie. Miasto otrzymało samorząd oraz spory ob­szar ziemi. Rok wcześniej prawa miejskie otrzymały Banie i Strzałów. To stanowiło początek wielkiej akcji zakładania no­wych miast na prawie magdeburskim lub lubeckim, która wy­pełniła całe panowanie księcia. Za jego rządów około 30 miast na Pomorzu otrzymało prawa miejskie. Najczęściej były to da­wne osady słowiańskie, którym książę w celu lepszego ich roz­woju nadawał samorząd i znaczne obszary ziemi, a także w wie­lu przypadkach - prawa do korzystania z lasów, rzek i jezior. W pasie miast nadmorskich przeważało prawo lubeckie, a tylko głównie nad Odrą - prawo magdeburskie. Książę lokował mia­sta, fundował klasztory, dawał możnowładcom niemieckim zna przywileje i nadania, a ci z kolei rozwijali akcję kolonizacyjną, starając się sprowadzać Niemców z dalszych stron Nie­miec.

Barnim I i Warcisław III, choć rządzili w wydzielonych sobie księstwach, prowadzili wspólną politykę zagraniczną i wspól­nych mieli wrogów. W latach trzydziestych XIII wieku nastą­piło niebezpieczne dla książąt pomorskich zbliżenie Branden­burgii z Danią. Wynikiem tego było także małżeństwo margra­biego Jana z Zofią, córką króla Waldemara. W rezultacie tego zbliżenia, król duński przekazał margrabiemu brandenburskie­mu wszelkie pretensje wysuwane wobec książąt pomorskich, a zwłaszcza roszczenia o prawa zwierzchnie do okręgu wołogoskiego. Słaby i pokojowo usposobiony Warcisław III w układzie w Kremmen w 1236 roku odstąpił margrabiemu miasta Stargard Meklemburski, Bezrzecze (Beseritz) i Wűstrow, a całość swego księ­stwa przyjął od margrabiego jako lenno, co oznaczało także, że na wypadek bezpotomnej śmierci Warcisława zaodrzańska część Pomorza Zachodniego miała przejść w całkowite posiadanie Brandenburgii.

Z tak krzywdzącym i poniżającym układem nie mógł się po­godzić książę Barnim I, a pod jego naciskiem także Warcisław III nie zdecydował się na realizację układu z margrabią. Doszło zatem do konfliktu zbrojnego z Brandenburgią, której przewa­ga, mimo równoczesnych zadrażnień z Miśnią i arcybiskupem magdeburskim, była zdecydowana. Ostatecznie po wielu wal­kach i rozejmach książęta pomorscy musieli ulec i zgodzić się na poważne ustępstwa wobec Brandenburczyków. Będąc w po­ważnym kłopocie finansowym, Barnim I za cenę dziesięcin z 1800 łanów, jakie mu odstąpił biskup kamieński, przekazał temu biskupowi cały kraj stargardzki wraz ze swymi wszelkimi pra­wami w 1240 roku. W czasie tych wojen z margrabią wyszła na jaw także niewdzięczność mnichów, którzy od księcia doświadczyli tylu dobrodziejstw. Oto klasztor cysterski w Kołbaczu w celu ratowania swych posiadłości od zniszczeń wojennych oddał się pod opiekę margrabiego, zdradzając swego księcia. Podobnie uczynił klasztor Grąbczów (Gramzow) w Marchii Wkrzańskiej. Okręg stargardzki zdołał jednak Barnim odzyskać z powrotem, oddając w zamian ziemię kołobrzeską. Jednakże odzyskana zie­mia stargardzka nie była już bezpośrednią własnością księcia Barnima, a tylko lennem z rąk biskupa kamieńskiego w 1246 roku.

Nie mogąc podołać potężnemu przeciwnikowi, jakim była Brandenburgia, próbował Barnim rozszerzyć granice swego księ­stwa na południe kosztem osłabionych wojną domową Piastowiczów polskich. Za życia Henryka Brodatego, który zmarł w Kro­śnie w 1238 roku, granice jego państwa opierały się o Wartę, a nawet o rzekę Rożycę, co spowodowało zatarg z biskupem ka­mieńskim. Po śmierci księcia, w tymże samym roku Theutunici Santhok castrum occupaveruni. Tymi właśnie Niemcami, którzy zajęli Santok, byli ludzie w służbie księcia Barnima I. W roku następnym jednakże książę Henryk Pobożny zdołał ten ważny gród odzyskać. Były także walki Barnima I z księciem wielko­polskim Przemysłem I, skoro Barnim stanął po stronie swego wuja Świętopełka gdańskiego.

Z tych walk i zaangażowania się księcia Barnima na południu wyciągnął korzyści margrabia brandenburski, który w tym cza­sie posiłkowany przez Meklemburczyków opanował Stargard Meklemburski, Bezrzecze (Beseritz) i Wűstrow. Niebawem opano­wali Brandenburczycy także ziemie pomorskie po prawej stro­nie Odry z Pyrzycami i Stargardem. W zdobytych ziemiach Nowej Marchii powstawały marchijskie miasta, takie jak Chosz­czno, Barlinek i Myślibórz. Ta wojna z Brandenburczykami za­kończyła się układem pokojowym w Landin w Marchii Wkrzańskiej, na mocy którego Barnim odzyskał część utraconych ziem, ale musiał uznać się lennikiem margrabiów brandenburskich.

Te nieszczęśliwe wojny skłoniły Barnima do szukania nowych dróg wzmocnienia potencjału gospodarczego i militarnego swego księstwa. Pragnął pójść za przykładem swych sąsiadów, tzn. Brandenburgii i Meklemburgii, które to księstwa w drodze in­tensywnej kolonizacji doprowadziły do znacznego ożywienia go­spodarczego. Przez zaludnienie dotychczasowych obszarów leś­nych można było wytworzyć znaczną potęgę gospodarczą i mi­litarną, groźną dla sąsiadów i zdolną do zabezpieczenia granic. Dlatego też przez następne lata swego panowania książę Barnim patronował intensywnej kolonizacji na prawie niemieckim. Z od­ległych stron, głównie z północnych prowincji niemieckich, ścią­gał książę kolonistów, obdarzał ich daleko idącymi przywilejami, samorządem miejskim, latami wolnizny itp. Lokował wsie i mia­sta, które obdarzał prawem lubeckim lub magdeburskim. W cią­gu blisko pięćdziesięciu lat jego rządów Pomorze Zachodnie, po­dobnie jak Śląsk za Henryka "Brodatego", zmieniło swe oblicze przede wszystkim w dziedzinie gospodarczej. Oczywiście nastą­piły także poważne zmiany w zakresie ustroju. Natomiast zmiany w płaszczyźnie etnicznej były najmniej widoczne. Historycy nie­mieccy lansowali tezę, że już wówczas pod wpływem działalności osadniczej oba księstwa, szczecińskie i dymińskie, zmieniły też swe oblicze narodowościowe. Nie mogło to jednak nastąpić nawet w przypadku napływu kilku tysięcy nowych osadników niemiec­kich. Rzecz jasna, mogli oni nawet opanować ważniejsze stano­wiska i urzędy w miastach, ale nadal Pomorze Zachodnie było krajem słowiańskim, jak słowiański był dwór księcia i jego ję­zyk. Podstawowa masa ludności była rodzima, o czym świadczą nazwy miejscowości. Najczęściej obok starych osad słowiańskich czy wsi, a także miast powstawały nowe i dlatego tyle pojawia­ło się nazw z dodatkiem "nowy", "niemiecki", "mały" (Neu, Gross, Klein, Deutsch), jak np. Klein Weckow, Gross Weckow. Pojawiły się też nowe rody niemieckie, jak Behr, Mannteufel, Maltzahn, Osten, Schwerin. Słowiańskie rody tymczasem naj­częściej uchodziły dalej na wschód i tam ulegały germanizacji w późniejszych wiekach, jak np. rodziny Kleistów-Kleszczów, Boninów, Zitzewitzów etc. Niemieccy osadnicy dopiero w pó­źniejszych wiekach poczęli stopniowo spychać ludność słowiań­ską na margines społeczny. W miastach tworzono specjalne dziel­nice słowiańskie, które przetrwały aż do czasów nowożytnych.

Na uwagę zasługuje polityka Barnima wobec Lubeki, zwłasz­cza w dziedzinie gospodarczej. Już u progu swych samodziel­nych rządów, w 1234 roku uwolnił książę Barnim I mieszczan lubeckich od cła i wszelkich danin tak przy wywozie towarów z Pomorza, jak również przy wwozie artykułów na tereny swego księstwa. Wzorował się w tej kwestii na polityce swego brata stryjecznego, księcia Warcisława III z Dymina, któremu przy pomocy Lubeki udało się zrzucić zwierzchnictwo duńskie i prze­pędzić Duńczyków z Dymina. Przyjazne stosunki z Lubeką na­kazywały Barnimowi uwolnić lubeczan od prawa brzegowego na swym terytorium na długo nim legat papieski Albert II w 1251 roku zakazał wykonywania tego prawa na terenie Inflant. Jed­nakże rozporządzenia księcia nie były skrupulatnie wykonywa­ne, skoro Barnim w 1274 roku czuł się zmuszony wydać ponow­ny zakaz przeciw prawu brzegowemu. I tym razem brał pod swą opiekę wszystkich żeglarzy. W 1251 roku książę Barnim I podpisał z Lubeką "wieczne przymierze". Jednak w dwa lata później jego polityka wobec Lubeki uległa zmianie, skoro zaka­zał kupcom tego miasta kupować zboże w swych krajach w okre­sie między jesienią a Wielkanocą. Także rozporządzenie z 1255 roku było skierowane przeciwko Lubece, ponieważ książę zli­kwidował wolność celną kupców tego miasta.

Najbardziej troskliwą opieką otoczył książę miasto, w którym najczęściej przebywał - Szczecin. Tutaj już w latach trzydzie­stych przebywał najczęściej na swym zamku. W 1243 roku nadał temu miasto prawo magdeburskie wraz z wolnościami celnymi i wolnym połowem ryb w Odrze, a także znaczny obszar grun­tów. Tak szczodrze obdarzone miasto rychło urosło w potęgę i już w 1249 roku nakłoniło księcia, aby zrezygnował ze swego obron­nego zamku, który podkreślał władzę księcia nad miastem. Bar­nim nie chcąc doprowadzać do zatargu ustąpił tym naleganiom i przeniósł swą siedzibę do pobliskiego Dąbia, które to osiedle rychło zostało wyniesione przez księcia do rangi miasta w 1249 roku. W Szczecinie natomiast pozostawił sobie książę jedynie dom mieszkalny, w którym się zatrzymywał w czasie wizyt w mie­ście.

Rychło jednak także osady o znikomym odsetku ludności nie­mieckiej otrzymały prawa miejskie. Książę był szczególnie hoj­ny wobec zakonów i duchowieństwa. W Stargardzie Szczeciń­skim ufundował książę Barnim klasztor cysterek, nadając im 600 łanów ziemi. Swą główną siedzibę jednak rychło cysterki przeniosły do Marianowa. Również i w Szczecinie został osadzo­ny zakon cysterek.

Barnim I nie mogąc odeprzeć Brandenburczyków raz jeszcze spróbował umocnić się na linii Noteci i w tym celu dokonał wy­prawy na polski gród Drezdenko (Drżeń). Niedługo jednak cie­szył się jego posiadaniem, ponieważ po upływie kilku miesięcy przybył książę wielkopolski Przemysł I i zmusił Pomorzan do kapitulacji. Bardziej przyjazne stosunki łączyły z Piastowiczami księcia Warcisława III, który mając pretensje do księcia Świętopełka gdańskiego popierał książąt wielkopolskich i z pomo­cą księcia Bolesława wielkopolskiego najechał na ziemię słupską. Wyprawa ta w 1259 roku nie przyniosła jednak spodziewanych rezul­tatów. W pięć lat potem Warcisław III zmarł, pozostawiając swe księstwo Barnimowi I. Przejęcie księstwa dymińskiego po stry­jecznym bracie nie nastręczało zbyt wielkich trudności. Bar­nim I pozyskał sobie ludność, potwierdzając dotychczasowe przy­wileje.

We wrześniu 1264 roku zjawił się u księcia Barnima syn zmar­łego księcia gdańskiego, Mestwin (Mszczuj) z prośbą o pomoc przeciw zakonowi krzyżackiemu, oferując w zamian prawo do sukcesji w razie wymarcia dynastii wschodnio-pomorskiej. Ale i książę Barnim nie był pewny ciągłości swego rodu. Z pierw­szej żony Marianny, siostrzenicy króla duńskiego Waldemara II, która zmarła w roku 1252, dochował się tylko córki, po matce Barnima nazwanej Anastazją. Wydana następnie za mąż za księ­cia Henryka meklemburskiego ok. roku 1259, była matką Lud­gardy. Ją właśnie pojął za żonę Przemysł II książę wielkopol­ski. Ojciec Ludgardy udał się na wyprawę krzyżową do Ziemi świętej i dostał się do niewoli, gdzie był trzymany przez 26 lat. Dlatego też dziadek, książę Barnim I, zastępując małej dziew­czynce ojca, wziął ją na swój dwór i wychowywał u siebie.

Z drugiej żony Małgorzaty brunszwickiej zmarłej około 1261 roku miał tylko Bogusława (IV) i dlatego obawiając się, że w razie śmierci jedynaka nie będzie miał komu przekazać sukcesji, postanowił po raz trzeci wejść w związki małżeńskie. Jego wy­bór ze względów politycznych padł na Matyldę, córkę margra­biego brandenburskiego Ottona III, co rzecz jasna miało zape­wnić przyjacielskie stosunki z groźnym dotychczas przeciwni­kiem. Ślub odbył się w 1267 roku. Na rok przed ślubem książę Barnim I wyruszył na wyprawę wojenną przeciw książętom Po­morza Wschodniego, ponieważ w związku z zaburzeniami po śmierci Świętopełka gdańskiego nastręczała się sposobność przy­łączenia zachodnich obszarów Pomorza Gdańskiego, które kie­dyś należały do książąt zachodniopomorskich. Wojska Barnima zajęły kraj między Górą Chełmską a rzeką Wieprza. W tym czasie też doszło do założenia miasta Koszalina i nadania mu prawa lubeckiego.

Sprawa sukcesji na Pomorzu Gdańskim zaczęła się kompliko­wać skoro do spadku wysunęli swe pretensje obok dwóch sy­nów Mściwoja (Mszczuja) i Warcisława II także książęta pia­stowscy z Wielkopolski, książęta Rugii, Brandenburczycy i ksią­żę Barnim I, który znalazł się w trudnej sytuacji. Z jednej stro­ny był w sojuszu z Mściwojem, bo obiecał mu pomoc w walce z zakonem krzyżackim, a z drugiej - był zobowiązany do udzie­lenia pomocy margrabiom brandenburskim walczącym z książę­tami Wielkopolski, którzy byli sojusznikami Mściwoja.

Na wiosnę 1269 roku Barnim wyprawił się przez Kołobrzeg do Sławna. Wyprawa ta nie przyniosła żadnych sukcesów, a tylko straty, jako że za rzekome zniszczenie osiedli biskupa kamień­skiego musiał książę dać odszkodowanie biskupowi w postaci terytorium od Maszewa aż po rzekę Drawę. Obok biskupa ka­mieńskiego dobroć księcia wykorzystywali także joannici, którym tyle dóbr przekazał, a którzy w potrzebie potrafili go zdradzić, przechodząc na stronę margrabiego brandenburskiego. Kiedy jed­nak książę miał dość tych machinacji niewdzięcznych rycerzy zakonnych i próbował im odebrać niektóre dobra, jak Zachań, oraz niektóre domy w Stargardzie, wówczas joannici odwołali się do papieża. Wyznaczono specjalną komisję do zbadania spo­ru. Przewodniczący komisji mnich dominikański stanął jednak po stronie joannitów, a przeciw księciu i rycerstwu pomorskie­mu. Skoro książę Barnim I nie zgodził się z tym wyrokiem, wówczas w dniu 12 sierpnia 1269 roku w Strasburgu nad Re­nem legat papieski, sławny Albrecht Magnus zwany Arystotele­sem średniowiecza, rzucił na księcia Barnima klątwę. Dla po­bożnego księcia klątwa kościelna była czymś strasznym, jak również wysoce niesprawiedliwym.

Szarpany przez biskupa kamieńskiego i joannitów, nie mógł Barnim zdecydowanie wystąpić na zewnątrz przeciw swym prze­ciwnikom. I tak w 1269 roku został zmuszony do poważnych ustępstw na rzecz Brandenburgii. W układzie z margrabią Otto­nem IV i Janem Konradem przyjął Barnim wszystkie swe zie­mie jako lenno z rąk margrabiów. Tracił tym samym suweren­ne prawa w swych własnych księstwach, co było powodem, że Mściwoj gdański odmówił mu wszelkich praw do ewentualnego dziedziczenia sukcesji gdańskiej.

Sprawa Pomorza Gdańskiego w tym czasie stanowiła niezwy­kle ważny problem w polityce księcia Barnima I, dlatego skoro załagodził swe sprawy z margrabiami, niezwłocznie wyprawi!; się na Sławno. O te terytoria walczył także książę Rugii Wi­sław II, który założył przy ujściu rzeki Wieprzy miasto Darło­wo. Nie mógł się z tym pogodzić książę Barnim, roszczący sobie pretensje do Sławna. Zaczęły się zatem targi z księciem rugijskim i ostatecznie za cenę odstąpienia miasta Łosic (Loitz) ksią­żę Wisław odstąpił cały obszar na wschód od Góry Chełmskiej na rzecz Barnima I.

Sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy po śmierci księcia Warcisława gdańskiego sprowadzone przez niego oddzia­ły brandenburskie nadal okupowały Gdańsk. Mściwoj, aby się ich pozbyć, sprzymierzył się z księciem wielkopolskim Bolesławem oraz Barnimem I. Dopiero przy użyciu ich wojsk udało się wy­przeć margrabiów z Gdańska w 1272 roku. Tak zatem o ekspektatywę na księstwo gdańskie zabiegali: książęta wielkopolscy, pomorscy i margrabiowie brandenburscy. Między Brandenburczykami a księciem wielkopolskim doszło do poważnych konfliktów nie tyl­ko na gruncie praw do Gdańska, ale także na pogranicznym ob­szarze Nowej Marchii. Tutaj interesy księcia pomorskiego Bar­nima były jak najbardziej zgodne z interesami książąt wielko­polskich i w roku 1273 został zawarty sojusz umocniony mał­żeństwem. Bratanek księcia Bolesława wielkopolskiego Przemysł II pojął za żonę wnuczkę księcia Barnima, wspomnianą już Lud­gardę. Sojusz wielkopolsko-pomorski i familijne zbliżenie uwi­kłało Barnima w nową wojnę z margrabią. Brandenburczycy napadli wówczas na Pomorze Zachodnie i dotarli w 1274 roku aż do Kamienia. Z pomocą Barnimowi przyszedł książę Bolesław wielkopolski. Wojska margrabiego udało się wyprzeć nie tylko z Pomorza; zdobyto wówczas także ważną fortecę - Drezdenko, opanowane chwilowo przez Brandenburczyków. Nie udało się jednak Barnimowi zrzucić zwierzchności lennej i nadal księstwo Barnima było lennem brandenburskim. Także i na Mściwoju wymusili Brandenburczycy układ, w którym tenże godził się na uznanie zwierzchności margrabiów na ziemi sławieńskiej i słup­skiej.

W czasie rządów księcia Barnima coraz bardziej potężny sta­wał się biskup kamieński, który wykorzystując dobroć księcia uzyskiwał odeń liczne przywileje i umacniał się gospodarczo i politycznie w swych ziemiach. Jak już wspomniano, założył on nowe miasto biskupie - Koszalin. Pod koniec życia Barnima starał się biskup kamieński Herman utwierdzić swą niezależność wobec księcia. Przychodziło mu to tym łatwiej, że będąc spo­krewniony z domem margrabiów brandenburskich wyzyskiwał tę okoliczność w rozgrywkach politycznych z księciem.

W ślad za Barnimem również i biskup przeprowadzał na sze­roką skalę kolonizację słabo zaludnionych obszarów. Osiedlał także możne rody niemieckie i nadawał im znaczne dobra na prawie lennym. W ten sposób tworzył z nich zastęp wiernych lenników, służących mu radą i orężem. Tak na przykład w 1263 roku osadził na terenie słowiańskiej wsi Maszewo możny ród Ebersteinów. Najstarszy z braci otrzymał za zgodą kanoników kamieńskich obszerne włości w okolicach Nowogardu w 1274 roku, któ­re później stały się podstawą potęgi rodowej Ebersteinów. Bar­nim mimo wszystko popierał tę akcję kolonizacyjną i w 1277 roku nadał także biskupom kamieńskim część miasta i kraju kołobrzeskiego za sumę 3500 grzywien srebra. Sprzedając Koło­brzeg z okręgiem zastrzegł jednak książę, że to terytorium nie może być przekazane w żadnej formie margrabiom brandenbur­skim, a dla siebie zachował prawo pierwokupu. Ta klauzula była o tyle uzasadniona, że biskup kamieński podobnej transakcji do­konał z margrabią, sprzedając mu kraj Lipian w okolicach Py­rzyc za sumę 3000 grzywien.

Pod koniec życia księcia Barnima doszło do poważnego kon­fliktu zbrojnego margrabiów brandenburskich z sąsiadami w sprawie obsadzenia arcybiskupstwa magdeburskiego. Na tym tle wybuchła wojna. Książę Barnim jako lennik margrabiego zmu­szony został do udziału w tych rozgrywkach. W układzie poko­jowym zawartym pod Myśliborzem w dniu 1 czerwca 1277 roku Barnim I zobowiązał się wystawić odpowiedni oddział rycerstwa na wyprawę do Magdeburga oraz pokryć wydatki wojenne na sumę 1500 grzywien srebra. W zamian za tę pomoc otrzymał kilka wsi między Płonią a Iną jako lenno brandenburskie. Inna rzecz, że te wsie były kiedyś własnością książąt pomorskich i zo­stały nadane klasztorowi w Kołbaczu. Dla gwarancji jednak, że Barnim wypełni przyjęte zobowiązania, miasta takie jak: Gardziec, Gryfino, Pyrzyce i Stargard zostały zastawione margra­biemu.

Zaangażowanie się Brandenburgii w wojnę o arcybiskupstwo magdeburskie wyzyskał książę wielkopolski Bolesław i w soju­szu z Mściwojem gdańskim najechał zbrojnie Nową Marchię, wszędzie siejąc zniszczenie. Siłom polsko-pomorskim próbował się przeciwstawić margrabia Otto "Długi", ale poniósł klęskę w bi­twie pod Myśliborzem w 1278 roku. Zbiegłszy z pola bitwy, Otto "Długi" schronił się w zamku obronnym, którego jednak książęta nie próbowali zdobywać. Po złupieniu Nowej Marchii Mściwoj i Bo­lesław z rycerstwem wrócili do swych ziem.

W takich zatem bardzo niespokojnych czasach zmarł książę Barnim I - w dniu 13 listopada 1278 roku w mieście Dąbiu. Miasto to od roku 1249 cieszyło się przywilejem prawa miejskie­go otrzymanym z rąk Barnima, a należało kiedyś do klasztoru w Kołbaczu. Tylko na czas dożywocia przejął je dla siebie książę Barnim.

Pod koniec swego życia lubił książę tutaj przebywać i tutaj przebywał jego dwór. Natomiast zamek książęcy w pobliskim Szczecinie został odstąpiony miastu. W samym zamku utworzył Barnim pobożną fundację.

Miejsce spoczynku znalazł książę w fundowanym przez siebie kościele Najświętszej Marii Panny w Szczecinie. Barnim I po­zostawił po sobie trzech synów. Z pierwszego małżeństwa z Ma­rianną miał córkę i trzech synów. Z ostatniego małżeństwa z Matyldą pozostawił Barnim także córkę.

Przez swój prawdziwie ojcowski stosunek do poddanych - tak wobec ludności rodzimej, jak i sprowadzanych osadników - już u współczesnych zyskał sobie Barnim przydomek "Dobrego". Je­go śmierć była powszechnie opłakiwana na Pomorzu. Z tych czasów zachowały się nawet wiersze opłakujące księcia i dające wyraz uczuciom żalu, jaki ogarnął serca poddanych, gdyż zda­wano sobie sprawę, że kończy się też jedność Pomorza Zachod­niego, bowiem synowie księcia podzielili znów kraj na dwa od­rębne księstwa, co poważnie osłabiło państwo pomorskie.

Barnim I nie miał szczęścia ani w wojnach, ani w układach, pokojowych. W walkach z Brandenburgią musiał się uznać lenni­kiem margrabiego. Nie wiodło mu się też w polityce wobec Pomorza Gdańskiego, o które daremnie walczył przez lat 40. Na odcinku granicy południowej walczył najpierw z Henrykiem "Brodatym", a potem z Henrykiem "Pobożnym". Ciągle jednak był wypierany znad Noteci. Wobec Wielkopolski utrzymał swój stan posiadania.


Żródła:

"Książęta piastowscy Śląska" - Zygmunt Boras.


Barnim I Dobry (szczeciński) w "Poczet.com" autorstwa: Michała Szustera


BARNIM w "Medievan Lands" tłumaczenie: Bogdan Pietrzyk


Barnim I w "Geni" tłumaczenie: Bogdan Pietrzyk

30-01-2021

24-01-2021

21-01-2021

20-01-2021