Kazimierz [Kaźko] IV Gryfita (urodzony w 1373 roku, zmarł w Bydgoszczy, 2 stycznia 1377 roku) herb

Syn Bogusława V "Wielkiego" Gryfitę, księcia wołogoskiego i Elżbiety Kazimierzówny Piast, córka Kazimierza III "Wielkiego" Piasta, króla Polski.

Koregent Księstwa słupskiego (Darłowa, Gryfic, Sławno, Słupsk, Stargard i Trzebiatów) od 1371 roku do 3 lutego a 24 kwietnia 1374 roku, pretendent do tronu Królestwa Polski od 5 listopada 1370 roku do 2 stycznia 1377 roku, książę inowrocławski od 5 listopada 1370 roku do 2 stycznia 1377 roku, książę część Kujaw (Kruszwicy i Bydgoszczy) od 17 listopada 1370 roku do 2 stycznia 1377 roku, książę dobrzyński od 17 listopada 1370 roku do 2 stycznia 1377 roku, książę na Wałczu i Złotowie od 17 listopada 1370 roku do 2 stycznia 1377 roku, książę na Darłowie od 3 lutego a 24 kwietnia 1374 roku do 2 stycznia 1377 roku, książę na Gryficach od 3 lutego a 24 kwietnia 1374 roku do 2 stycznia 1377 roku, książę na Sławnie od 3 lutego a 24 kwietnia 1374 roku do 2 stycznia 1377 roku, książę słupski od 3 lutego a 24 kwietnia 1374 roku do 2 stycznia 1377 roku, książę stargardzki od 3 lutego a 24 kwietnia 1374 roku do 2 stycznia 1377 roku, książę na Trzebiatowie od 3 lutego a 24 kwietnia 1374 roku do 2 stycznia 1377 roku.

Między z 1359 a 1360 roku poślubił Kennę=Aleksandrę (Joannę) Gidyminównę (urodzona w 1350 roku, zmarła 27 kwietnia 1368 roku), córkę Olgierda (Algirdasa) Giedyminowicza, wielkiego księcia litewskiego i Juliany [Marii] Aleksandrówny Rurykowicz twerskiej, córki Aleksandra "Świętego, Newskiego" Rurykowicza, wielkiego księcia twerskiego, wielkiego księcia włodzimirskiego, księcia nowgorodzkiego, księcia pskowskiego. W Płocku między 1 a 2 kwietnia 1369 roku poślubił Małgorzatę Piastównę (urodzona między 1353 a 1356 rokiem, zmarła [albo 14 maja 1388 roku, albo 4 kwietnia 1396 roku] po 14 sierpnia 1409 roku), córkę Ziemowita III "Starszego" Piasta, księcia mazowieckiego i Eufemii Przemyślidównej, córka Mikołaja II Przemyślida, księcia opawskiego.

Kazimierz IV - pierwszy z męskiego potomstwa (pierworodnym synem), które zostawił Bogusław V - urodził się w kilka lat po ślubie księcia pomorskiego z Elżbietą, córką Ka­zimierza "Wielkiego", ze związku z Aldoną Anną, pierwszą żoną monarchy.

Mimo że Kazimierz nigdy nie był księciem szczecińskim, w źródłach czternastowiecznych występuje z błędnym określeniem władcy tej ziemi, co "pokutuje" również w części opracowań historycznych. O jego młodych latach trudno coś bliższego powiedzieć z powodu braku źródeł. Prawdopodobnie wychowywał się razem z młodszymi braćmi na dworze ojca w Wołogoszczy, gdzie ćwiczył się w trudnej sztuce ry­cerskiej - uczył się władać bronią i nabywał odwagi w licznych polowaniach.

Wielkie zmiany w życiu Kazimierza IV zapoczątkowała dopie­ro śmierć matki w 1361 roku, którą zapewne boleśnie odczuł rów­nież i ojciec księżnej Elżbiety, Kazimierz "Wielki". Król Kazimierz zaraz po pogrzebie zaopiekował się swym wnukiem i imiennikiem: z siostrą Elżbietą zabrał go na zamek wawelski. Tutaj młody ksią­żę nabywał ogłady towarzyskiej i zdobywał praktyczną wiedzę po­lityczną, gdyż wówczas Kraków był poważnym ośrodkiem polityki europejskiej. Kaźko słupsko-wołogoski musiał być ulubieńcem dziadka, starego już Kazimierza, króla Polski, skoro ten w swym testamencie, na krótko przed śmiercią, zapisał mu księstwa sie­radzkie, łęczyckie i dobrzyńskie z czterema zamkami: kruszwickim, bydgoskim, złotowskim i wałeckim. Przedtem jednak - bo już w 1368 roku - Kazimierz "Wielki" adoptował Kaźka na syna. Zapis dla Kaźka objął te ziemie (z wyjątkiem dwu wspomnianych gro­dów wielkopolskich), które stanowiły ścisłe dziedzictwo króla, tzn. posiadłości zjednoczone niegdyś w ręku jego dziada, Kazimierza I, założyciela linii kujawskiej. Zastosowano tu starą zasadę przekazu dziedzictwa przez zawiązanie sztucznego węzła ojcowsko-synowskiego. Różnica była tylko w tym, że ten "przysposobieniec, wnuk przez córkę, nie uzyskał wyłącznego prawa do objęcia całego dzie­dzictwa, jako bywało dawniej w podobnych wypadkach".

W maju 1363 roku książę przebywał w Krakowie i brał udział w uroczystościach ślubnych swej siostry, Elżbiety, która wyszła wówczas za mąż za cesarza niemieckiego i zarazem króla czeskiego, Karola IV. We wrześniu roku następnego Kaźko wraz z ojcem brał udział w zjeździe monarchów, zorganizowanym w Krakowie przez Kazimierza "Wielkiego".

Na kilka lat przed śmiercią król Kazimierz zaczął wiązać z osobą wnuka plany zapewnienia mu po sobie sukcesji. W świetle dotychczasowych układów polsko-węgierskich, zawartych jeszcze w przeciągu 1338 i 1339 roku, a potwierdzonych w 1355 roku, tron polski po śmierci monarchy bez pozostawienia legalnego męskiego potomka miał przypaść przedstawicielowi węgierskiej gałęzi dynastii Andegawenów. Pod koniec panowania Kazimierza jedynym żyjącym kandydatem na następcę był król Węgier, Ludwik (zwany w historiografii węgierskiej Ludwikiem I "Wielkim"), który był synem poprzedniego monarchy, Karola I Roberta, i Elżbiety Łokietkówny (siostry Kazimierza "Wielkiego").

Przyszły sukcesor również nie posiadał jednak męskiego potomka, co czyniło obawy zakończenia rządów węgierskich w Królestwie Polskim z chwilą jego śmierci. Brak dziedzica u węgierskiego monarchy dawał zatem realne podstawy do tworzenia planów sukcesyjnych - następstwa tronu po Andegawenach. Zainteresowanie w tej kwestii przejawiała dynastia Luksemburgów, czemu miał służyć wspomniany mariaż siostry Kaźka z Karolem IV. Najpewniej dopiero w 1369 roku, a nie jak dotychczas przyjmowano (zwłaszcza w starszej literaturze) około 1365 roku, w sprawy sukcesyjne zaangażował się sam Kazimierz, wciąż nieposiadający legalnego męskiego potomka, mimo zawarcia kolejno czterech małżeństw. W tym samym roku monarcha adoptował Kaźka. Usynowienie wnuka oraz przekazanie mu ziemi sieradzkiej i łęczyckiej miało łączyć go ze sprawami polskimi, a w przyszłości umożliwić objęcie królewskiego tronu. Fakt ten potwierdził zapis testamentowy polskiego monarchy dla Kaźka, dokonany 3 listopada 1370 roku (na dwa dni przed śmiercią króla), który miał zapewnić synowi Elżbiety silną pozycję w Królestwie na czas rządów Ludwika Andegaweńskiego. W testamencie Kazimierz "Wielki" poczynił bowiem szerokie nadania dla Kaźka, potwierdzając mu posiadanie ziemi sieradzkiej i łęczyckiej, a nadto przekazując dodatkowo ziemię dobrzyńską oraz zamki w Kruszwicy, Bydgoszczy, Wielatowie (obecnie Złotów) i Wałczu.

Po przybyciu do Krakowa Ludwika Andegaweńskiego (7 listopada 1370 roku) i zapoznaniu się przez niego z treścią testamentu swego poprzednika nowy władca Polski, jeszcze przed swą królewską koronacją (17 listopada), doprowadził do unieważnienia tych postanowień dokumentu, które zawierały nadania dla Kaźka. Działania króla były inspirowane przez małopolskich możnych. Szczególnie niebezpieczne dla niego były zapisy na rzecz Kaźka słupsko-wołogoskiego, który, jako wnuk zmarłego władcy, był bardziej sukcesorem korony polskiej po dziadku niż król Lu­dwik Węgierski. Biorąc zaś pod uwagę bliskie pokrewieństwo Ka­zimierza pomorskiego z cesarzem Karolem IV, słusznie mógł król węgierski upatrywać w Kaźku głównego rywala do korony pol­skiej. Dlatego też na początku panowania polecił sędziom polskim zbadać, czy testament zmarłego króla nie był sprzeczny z prawem polskim, skoro Kazimierz "Wielki" bez zasięgnięcia rady panów po­dzielił ziemie królestwa polskiego. Przed wydaniem pozytywnej dla króla Ludwika odpowiedzi rada panów unieważniła wiele zapisów, jak np. zapis dla dwóch naturalnych synów Kazimierza "Wielkiego".

Małopolscy możni doprowadzili do obalenia ostatniej woli Kazimierza "Wielkiego" poprzez decyzję sądu ziemskiego krakowskiego, który ogłosił, że zmarły król nie miał prawa do nadań tak wielkich obszarów (ziemie zapisane Kaźkowi obejmowały jedną czwartą obszaru ówczesnego Królestwa Polskiego) bez wiedzy i zgody swych krewnych (a więc Ludwika). W krótkim czasie okazało się, że poparcie możnych wielkopolskich - niechętnych rządom węgierskim w Królestwie Polskim i opowiadających się za wnukiem zmarłego monarchy - nie jest wystarczające. Ludwik, nie chcąc wszakże zaogniać sporu oraz obawiając się interwencji dyplomatycznej szwagra Kaźka, Karola IV, zdecydował się zatrzymać przy sobie tylko ziemię łęczycką i sieradzką, a pozostałe obszary przyznać księciu, ale w charakterze lenna. Proponował także Kaźkowi przejęcie ziemi gniewkowskiej, której właścicielem był przebywający w klasztorze w Dijon we Francji książę Władysław "Biały" (w 1363 roku zastawił on swe ojcowskie księstwo gniewkowskie za tysiąc florenów królowi Kazimierzowi "Wielkiemu"). Kaźko jed­nak nadal podtrzymywał swe pretensje do sukcesji po wielkim dziadku, zarówno z tytułu bliskiego pokrewieństwa, jak i z tytułu wykonania woli zmarłego króla. Księstwa gniewkowskiego nie chciał przyjąć, bo wiedział, że żyje jeszcze Władysław "Biały" - zamknięty w klasztorze syn starego księcia gniewkowskiego, pozostając przy nadaniach Andegaweńczyka, z których złożył monarsze hołd lenny. Współcześni, jak i potomni, uznali decyzję księcia za objaw jego słabości i braku umiejętności politycznych.

Możliwości odegrania przez księcia roli ewentualnego sukcesora Ludwika zostały zniwelowane poprzez nawiązanie przez Andegawena przyjaznych kontaktów z Czechami i zrzeczeniem się przez niego (jako króla Polski) praw do Śląska na rzecz Królestwa Czeskiego. Układ ten, zawarty w 1372 roku, wykluczał popieranie Kaźka przez szwagra, Karola IV. W tym samym czasie książę zacieśnił współpracę z ojcem, który w 1372 roku wydzielił mu część księstwa słupskiego i zawarł z synem układ wojskowy wymierzony przeciw zakonowi krzyżackiemu. Po śmierci ojca w 1374 roku cała ziemia słupska przeszła w ręce Kaźka. Przejął on też opiekę nad swym przyrodnim rodzeństwem (zrodzonym ze związku ojca z Adelajdą brunszwicką). Kaźko prowadził w swej dzielnicy ożywioną działalność gospodarczą. Po przejęciu całego obszaru księstwa słupskiego potwierdził przywileje dla miast: Darłowa, Wolina i Słupska, a także prawa rycerstwa. Przebywał również w swych lennach w Królestwie Polskim.

Ze stanowiska prywatnoprawnego wyrok powinien wypaść na korzyść zapisu Kaźka, ponieważ nowy dziedzic korony Kazimierzowej był - podobnie jak Kaźko - tylko krewnym po kądzieli, z tym że Ludwik Węgierski był krewnym w linii bocznej, a Kaźko - w linii prostej. Według tej zasady prawo do korony mieli ra­czej Piastowie kujawscy, mazowieccy czy śląscy. Sędziowie, wy­dający wyrok przeciw zapisowi na rzecz Kazimierza, nie wzięli pod uwagę faktu, że Ludwik jeszcze za życia ostatniego Piasta zgodził się na ten zapis. Sam król Ludwik Węgierski przyjął wy­rok sądu z ironią, a Janko z Czarnkowa wyraźnie pisze, że wyrok wydany był bardziej za podszeptem zainteresowanych w tej sprawie polityków, aniżeli według zasad prawa polskiego.

Zjednoczone przez Kazimierza "Wielkiego" ziemie obejmowały w 2 370 roku 2822 mile2. Całkowity zapis dla Kazka słupsko-wołogoskiego obejmował 362 mile2. Zatem dla króla Ludwika pozosta­wało 2460 mil2. W stosunku do całej monarchii Kazimierza "Wiel­kiego" ów zapis wynosił prawie 1/8 część. Jeśli do tego doda­my jeszcze Mazowsze, które po śmierci Kazimierza "Wielkiego" zerwało związek lenny stając się samodzielnym księstwem o po­wierzchni 578 mil2, wówczas z monarchii polskiej Ludwik Wę­gierski tracił 940 mil2, czyli blisko połowę. Zachodziła przeto oba­wa, że Polska zostanie podzielona na trzy odrębne państwa pod rządami trzech dynastii: andegaweńskiej, piastowskiej i pomor­skiej. Królewski zapis dawał Kazkowi dzielnicę całkowicie nie­zależną. Zawisłość lenna, którą potem Kaźko przyjął, była wyni­kiem jego trudnej sytuacji.

Przed Koroną Polską stanęło niebezpieczeństwo podziału mię­dzy władców panujących w różnych organizmach politycznych. Oba działy były raczej proporcjonalne do wielkości państw, w których części polskie były zbyt słabe, aby mogły odegrać samo­dzielną rolę w polityce bądź Węgier, bądź Pomorza Zachodniego, ciążącego wyraźnie ku Zachodowi. Tylko jednolita Polska mogła się przeciwstawić wszelkim niebezpieczeństwom w przyszłości. Myśl unieważnienia testamentu wyszła nie tyle od króla Ludwi­ka, ile od panów małopolskich, owych "niektórych zawistnych", zainteresowanych polityką wschodnią. Byli to ci sami, którzy teraz widzieli niebezpieczeństwo podziału i niebezpieczeństwo niemiec­kie. Dla dobra państwa nie zawahają się potem rozerwać małżeń­stwa Jadwigi, usunąć jej małżonka z Krakowa i piękną królewnę wydać za Jagiełłę; rok 1370 był bowiem zapowiedzią wydarzeń ro­ku 1386. Według O. Balzera unieważnienie testamentu było na­prawą błędu, który popełnił Kazimierz "Wielki", dzieląc państwo polskie.

Nowsza literatura historyczna (Nowogrodzki, Sieradz­ki, Kaczmarczyk) stanęła na stanowisku, że wykonanie te­stamentu wielkiego króla niczym Polsce nie zagrażało, a mogło przynieść poważne korzyści. Kaźko słupsko-wołogoski miał zostać królem Polskim dopiero po śmierci Ludwika Węgierskiego, który w chwili zgonu Kazimierza "Wielkiego" był człowiekiem mocno schorowanym i stan zdrowia nie rokował mu długich lat życia. Dziedziczenie tronu polskiego przez Andegawenów nie wchodziło w rachubę, gdyż Ludwik nie posiadał syna, a córki nie miały pra­wa do korony. Zatem desygnowany przez Kazimierza książę po­morski mógł w najbliższym czasie odziedziczyć koronę polską. Adoptacja i nadanie kompleksu rodowych ziem miały ułatwić Ka­zimierzowi słupskiemu odziedziczenie tronu. Przed Koroną Pol­ską otworzyła się perspektywa przybliżenia granic do Bałtyku i odcięcia Zakonu od krajów Rzeszy. Nie mogąc pokonać państwa krzyżackiego i odebrać zagrabionego Polsce Pomorza Gdańskiego, swym testamentem zmarły król wytyczył na przyszłość kierunek polskiej polityki. Pierwszy dziedzic Korony Polskiej, Ludwik Wę­gierski, miał utrwalić władztwo polskie na Rusi Czerwonej; drugi spadkobierca, Kaźko słupsko-wołogoski, miał reprezentować za­chodni kierunek polityki polskiej. Zamiast zbliżenia do Litwy, Ka­zimierz "Wielki" za bardziej celowy uważał związek z Pomorzem Zachodnim, posiadanie którego w pewnym stopniu mogło zrekom­pensować utratę Pomorza Gdańskiego.

Nie mogąc pozbyć się roszczeń księcia pomorskiego, Ludwik Węgierski poszedł na ustępstwa: w zamian za dobrowolne zrzecze­nie się praw do niektórych ziem nadanych testamentem, Kazko pomorski otrzymał ziemię dobrzyńską z zamkami w Bydgoszczy, Złotowie i Wałczu. Te ziemie otrzymał Kazimierz nie jako wła­sność, a tylko jako lenno pod warunkiem, że w wypadku jego bez­potomnej śmierci nadane ziemie wrócą do Polski. Po tym ukła­dzie stosunki między Ludwikiem Węgierskim a księciem po­morskim, który nadal przebywał na królewskim dworze w Kra­kowie, poprawiły się. Kazka słupsko-wołogoskiego widzimy w cza­sie uroczystości koronacyjnych króla Ludwika w kościele kate­dralnym w Krakowie. Miejscem koronacji Ludwika - wbrew sprzeciwowi arcybiskupa gnieźnieńskiego, który postulował zorga­nizowanie uroczystości koronacyjnych w Gnieźnie - był Kraków.

Kaźko słupsko-wołogoski brał udział w uroczystościach koro­nacyjnych jako jeden z pierwszych dostojników państwowych i być może zazdrościł skrycie Ludwikowi korony dziadka, do której również miał prawo. Czy był również na uroczystościach pogrze­bowych Kazimierza "Wielkiego", które odbyły się w dwa dni po koronacji - tego nie wiemy.

Lata panowania Kazimierza IV niczym nie zaznaczyły się na Pomorzu, gdyż książę przebywał przeważnie w Polsce, gdzie był osobą niezwykle popularną i powszechnie lubianą za męstwo i szczodrość. Zawsze gotów był podzielić się z każdym swym mie­niem, nie licząc się z rzeczywistymi dochodami. Nic więc dziwne­go, że rychło doczekał się poważnych trudności finansowych. Wiel­kie nadzieje na królestwo polskie wkrótce się rozwiały. Co więcej, księciu nie wystarczały na utrzymanie ziemie zapisane testamen­tem wielkiego dziada. Przyznana mu przez Ludwika Węgierskiego ziemia dobrzyńska przynosiła niewielkie dochody i książę w pew­nych okresach cierpiał biedę. W trudnościach finansowych często wspierała go siostra Elżbieta, która jako cesarzowa miała znaczne możliwości i szczerze kochając swego starszego brata, nie szczę­dziła mu co cenniejszych podarków. Niestety, szczodry Kazimierz nawet prezentów od siostry nie potrafił utrzymać i szybko je roz­dawał wśród przyjaciół i - jego zdaniem - bardziej potrzebu­jących.

Był dwukrotnie żonaty. W związek małżeński wstąpił Kazimierz w wieku lat 17. Poda­wane przez Klempina informacje o małżeństwach Kazimierza jak również ustalenia Balzera nie są prawdziwe. Pierwszą żo­ną Kaźka była Litwinka Kenna, która na chrzcie przyjęła imię Joanna, córka księcia Olgierda, którą naraił mu prawdopodobnie dziadek Kazimierz "Wielki", z myślą o poprawieniu stosunków z Litwą. Uroczystości weselne miały miejsce w 1368 roku, prawdopodobnie w Krakowie. Małżeństwo nie przy­niosło trwałego szczęścia księciu słupsko-wołogoskiemu, gdyż już 27 kwietnia 1368 roku umiera mu żona i młody, bo zaledwie 17 lat liczący wdowiec rozgląda się za nową kandydatką do małżeństwa. Jeszcze w tym samym roku znajduje ją (może była to dawniejsza znajomość) w osobie Małgorzaty (nie Salomei, jak utrzymywała starsza historiografia) córki księcia mazowieckiego Ziemowita III "Starszego". Jednak ani z pierwszej, ani z drugiej żony nie doczekał się książę Kazimierz potomstwa. Po śmierci księcia zarządzane przez niego ziemie z powrotem włączono do Królestwa Polskiego.

Zaangażowanie Kazimierza w sprawy polityczne wzrosło po śmierci ojca Bogusława V w 1374 roku, kiedy przejął władzę nad księstwem słupsko-wołogoskim wraz z obowiązkiem opieki nad młodszym rodzeństwem. Odziedziczone po ojcu mienie pomogło mu wybrnąć z licznych i często dokuczliwych ze względu na wierzycieli kłopotów, ale nie na długo; szczodra ręka szybko rozdała wszystko co wartościowe i Kazimierz znowu czekał na wsparcie litościwej siostry - cesarzowej.

W marcu 1375 roku wystawił biskupowi włocławskiemu, Zbylutowi, wielki przywilej immunitetowy dla dóbr Kościoła na Kujawach. W lecie 1376 roku Kaźko wziął udział w wyprawie zbrojnej przeciw wspomnianemu Władysławowi "Białemu", który jeszcze w 1373 roku niespodziewanie zjawił się w Wielkopolsce i rozpoczął starania o odzyskanie księstwa gniewkowskiego. Książę-mnich był jednocześnie wysuwany przez niechętnych Andegawenom możnych wielkopolskich jako kandydat na króla polskiego. Doceniając groźbę rewolty i secesji Wielkopolski, prawowity król, Ludwik, zdecydował się na zbrojną rozprawę z księciem. Mimo że Władysław został pokonany jeszcze w 1373 roku, nie rezygnował z prób odzyskania ojcowskiego księstwa, i w 1375 roku rozpoczął się kolejny etap zmagań zbrojnych. W lecie 1376 roku na polecenie monarchy starosta Sędziwój z Szubina (najwierniejszy stronnik Andegawenów w Wielkopolsce) ogłosił przeciw Władysławowi "Białemu" wyprawę pospolitego ruszenia. 1 czerwca tego samego roku wojska królewskie przystąpiły do oblężenia Złotoryi, bronionej przez byłego mnicha i jego stronników, w tym rycerzy burgundzkich, których na pomoc Władysławowi przysłał władca Burgundii, Filip "Śmiały". Podczas oblężenia zamku w lipcu 1376 roku Kaźko walczący w szeregach wojsk królewskich, został ciężko ranny w głowę. Księcia słupskiego przewieziono na zamek w Bydgoszczy, jednak nie powrócił już do zdrowia i zmarł tam 2 stycznia 1377 roku. Spoczął w klasztorze cystersów w Byszewie.

Na podstawie różnych dokumentów można stwierdzić, że ksią­żę Kazimierz IV był niezwykle ruchliwy i nie mógł nigdzie za­grzać miejsca. Wystarczy tylko przyjrzeć się podróżom księcia w 1374 roku, aby się przekonać o jego ciągłych zmianach miejsca pobytu. Otóż 24 kwietnia widzimy go w Słupsku, gdzie poświad­cza sprzedaż łąk kapitule kamieńskiej. W trzy tygodnie później był prawdopodobnie w Przęcławiu na zjeździe książąt pomorskich z udziałem cesarza Karola IV. Brał również w tym czasie udział w komisji rozjemczej wraz z biskupem kamieńskim Filipem. W dniu 3 czerwca spotykamy naszego księcia ponownie na wschod­nich rubieżach jego państwa; tym razem przebywa w Darłowie, gdzie poświadcza miastu przywileje. W kilka dni później podpisu­je dokumenty wystawione dla Wolina (11 czerwca) i dla Sławna (18 lipca). Z tego też czasu datuje się książęcy dokument, uwalniający Kazimierza i Bronisza Puttkamerów od danin słowiańskich ze wsi Radacz (Raddatz). W lipcu przebywa dłużej w Słupsku, gdzie po­świadcza darowiznę margrabiego Waldemara dla klasztoru w Oliwie, a pod koniec miesiąca wystawia trzy dokumenty dla mia­sta Słupska. Stąd ponownie wyjeżdża do Darłowa i tu 22 listopada dokonuje transakcji z kapitułą kamieńską (sprzedaż łąk).

Kazimierz IV przebywał najczęściej w Polsce, dokąd wyjeż­dżał przy lada sposobności - najczęściej na długie miesiące. Ma­jąc we władaniu ziemię dobrzyńską i zamki w Wałczu, Byd­goszczy i Złotowie, musiał książę pomorski, jako lennik króla pol­skiego, troszczyć się o te nadgraniczne terytoria, na których pra­wie nigdy nie było spokoju, bo jeśli nie łupiły ich najazdy krzy­żackie, to często siał zniszczenie buntowniczy element rodzimy.

W 1373 roku przybył do kraju bezpośrednio z klasztoru fran­cuskiego w Dijon Władysław Biały, młody książę gniewkowski z kujawskiej gałęzi Piastów. Ambitny książę nie uznał praw Lu­dwika Węgierskiego do korony polskiej i z niewielkim na razie oddziałem zwolenników zaczął zdobywać na Kujawach i w Wiel­kopolsce małe gródki i przejmować je pod swą władzę. W 1375 roku zdołał nawet zdobyć większy i dobrze ufortyfikowany zamek Złotoryję. Zaniepokojony tymi sukcesami kujawskiego książątka, Ludwik Węgierski nakazał staroście wielkopolskiemu pokonać nie­bezpiecznego wichrzyciela, który jako prawowity Piast kujawski, łatwo zyskiwał uznanie w oczach Polaków. Ówczesny starosta wielkopolski, Sędziwój z Szubina, zdołał - wyprzedzając pole­cenia królewskie - poważnie przeszkodzić akcji Władysława "Bia­łego" i nawet kilka przez niego zdobytych zamków (Włocławek, Szarlej, Gniewków) z powrotem odebrał, a księcia nakłonił do od­dania reszty i do całkowitego zdania się na łaskę króla Ludwika. Po daremnym czekaniu na wyposażenie w ziemię i zamki przez króla, Władysław, który dla ostrożności przebywał na pograniczu w Drezdenku, postanowił po raz drugi spróbować szczęścia i prze­jąć władzę w rodzimym księstwie gniewkowskim. Po podstępnym spiciu winem załogi i dowódcy zamku w Złotoryi, ludzie Władysława "Białego" w dzień Wniebowzięcia NMP przystawili drabiny do murów, dostali się do zamku i uwięzili pijaną załogę. Wkrótce z pomocą Władysławowi przybył z Drezdenka Ulryk von Osten, który opanował zamek w Gniewkowie, ale potem przerażony wła­snym czynem, z obawy przed zemstą króla Ludwika, zajęty zamek opuścił. Tymczasem Władysław "Biały" próbował zdobywać zamki sąsiednie, a nawet usiłował zająć twierdzę w Inowrocławiu.

Pobity na polu walki, zbiegł do Złotoryi i nadal siał zniszczenie na Ku­jawach i w Wielkopolsce. Wreszcie postanowiono położyć temu kres i starosta wielkopolski - wspomniany już Sędziwój z Szubina - wspomagany wydatnie przez Kazka słupskiego wyruszył przeciw księciu kujawskiemu z zamiarem zdobycia Złotoryi. W czasie szturmu na twierdzę książę Kazimierz - człowiek odważ­ny i porywczy - został uderzony kamieniem w głowę przez - jak twierdzą niektóre źródła - Bartosza z Odolanowa. Rana była bardzo poważna i po kilku miesiącach choroby książę Kazimierz zmarł dnia 2 stycznia 1377 roku w zamku bydgoskim, dokąd prze­wieziono go po odniesieniu rany. Po jego śmierci księstwo do­brzyńskie oraz zamki w Bydgoszczy i w Wałczu przyłączono do Korony Polskiej, ponieważ przedwcześnie zmarły książę nie po­zostawił potomstwa. W księstwie dobrzyńskim jakiś czas rządziła wdowa po Kaźku, która wkrótce zrzekła się praw do tej ziemi za 8 tysięcy grzywien. W dwa lata po śmierci Kaźka, owa Małgorza­ta wyszła za mąż za księcia brzeskiego Henryka VII i żyła jeszcze długo, bo aż do roku 1409.

Osoba wnuka Kazimierza "Wielkiego" do dzisiaj wzbudza wiele kontrowersji wśród badaczy. Księciu słupskiemu, jak już wspomniano, zarzucano brak zdecydowania w działaniu i polityczną słabość. Nie brak również określeń w stylu "tępawy wnuk", "polityczna miernota", pojawiających się w literaturze historycznej. Niepokój badaczy budziły i nadal budzą nawet osobiste cechy charakteru księcia - szczodrość ponad miarę, rycerskość, albowiem zapowiadać miały one ekonomiczną klęskę Królestwa Polskiego po ewentualnym objęciu przez Kaźka rządów. W dużej mierze zarzuty te, niewiele mające wspólnego z prawdą, wysuwane wprawdzie pod adresem księcia, są bowiem atakami na jego dziadka, Kazimierza "Wielkiego", i jego ostatnią decyzję polityczną.

Żyjący współcześnie Janko z Czarnkowa tak scharak­teryzował Kazimierza IV:

„Był zaś rzeczony książę szczeciński nadzwyczaj szczodry z przyrodzenia, która to szczodrota bardziej do rozrzutności się zbliżała. Porozdawawszy między szlachtę miasteczka, wsie i dochody książęce - sam przymuszony był żyć w ubóstwie, póki po śmierci ojca Bogusława nie odziedziczył skarbów, które go nieco poratowały. Elżbieta, siostra jego, litując się nad nim dawała mu często pieniędzy, posyłała naczynia, srebra i różne sprzę­ty. Ale Kazimierz mimo przestróg rozdawał je między swych rycerzy i domowników i znów popadał w ubóstwo. Śmiały i lekkomyślny, ale przy tym popędliwy i nierozważny, zdrowie miał słabe i siły ciała wątłe. [...] Był ciała wątłego, a chociaż gwałtowny i niestały, mimo to pełen życia i łatwo dający się do działania porywać.".


Żródła:

"Książęta Pomorza Zachodniego" - Zygmunt Boras


"SŁOWNIK WŁADCÓW POLSKI I PRETENDENTÓW DO TRONU POLSKIEGO" - Marcin Spórna, Piotr Wierzbicki.


Kazimierz (Kaźko) IV słupski w "Poczet.com" autorstwa: Michała Szustera


Casimir IV, Duke of Slupsk w "Geni" tłumaczenie: Bogdan Pietrzyk


KASIMIR [Kaźko] von Pommern w "Medievan Lands" tłumaczenie: Bogdan Pietrzyk