Warcisław IX Gryfita (urodzony w Wołogoszczy, w 1395 roku? lub między 1395 a 1400 rokiem, zmarł na zamku Ludwigsburg, Pomorze Przednie, 17 kwietnia 1457 roku) herb

Syn Barnima VI Gryfity, księcia wołogoskiego, księcia starogradzkiego, księcia słupskiego i Weroniki N.

Regent Księstwa szczecińskiego od po 8 września a przed 4 października 1451 roku do 1456 roku, regent Księstwa wołogoskiego od 22 lub 23 września 1405 roku do 1423 roku, książę wołogoski od 24 sierpnia 1449 a 29 sierpnia 1450 roku do 17 kwietnia 1457 roku, książę rugijski i bardowski od 19 grudnia 1451 do 17 kwietnia 1457 roku.

Między 1416 a 1418 rokiem poślubił Zofię Ballenstedt Askańskiej von Sachsen-Lauenburg-Ratzeburg (urodzona w Ratzeburgu, w 1395 roku, zmarła w Ratzeburgu, w 1462 roku), córkę Ericha IV Ballenstedt Askańczyka, księcia Saksonii na Lauenburg-Ratzeburg i Sophii Welf von Brunswick-Luneburg, córki Magnusa II "Torquatus (Naszyjnik)" Welfa, księcia brunszwickiego na Lüneburg.

Najstarszy syn Warcisława IX wołogoskiego miał pod koniec swego życia wszelkie dane ku temu, aby zo­stać władcą na terenie całego Pomorza Zachodniego. Liczna dynastię Gryfitów, która jeszcze w począt­kach XV wieku dzieliła się na pięć linii książęcych, obecnie reprezentowali przedstawiciele trzech linii: nie mający męskiego potomstwa król Eryk I, młodociany spadkobierca linii szczecińskiej Otto III i jedyny na Pomorzu zaodrzańskim, czyli wołogoskim, Warcisław IX, który po śmierci swego brata Barni­ma VIII stał się panem jego dzielnicy (Bardo). Dwóch synów Warcisława IX miało zatem widoki na odziedziczenie nie tylko ojcowizny w postaci księstwa wołogoskiego wraz ze Strzałowem i Rugią; starszy z braci, Eryk II, żonaty z córką Bogusława IX miał pewne podstawy prawne do odziedziczenia obszarów na wschód od Odry, tym bardziej że król Eryk I, sprawujący władzę na tym terenie, ukończył już siedemdziesiąt lat.

Książę Warcisław zmarł w 1457 roku i po jego śmierci dwaj bracia podzielili się ojcowizną w ten sposób, że Warcisław X otrzymał Bardo z wyspą Rugią, natomiast Eryk II, niezależnie od swych posiadłości we wschodniej części Pomorza, otrzymał we władanie całe księstwo wołogoskie.

Początek panowania Eryka II nie zapowiadał się najlepiej. W kraju brakowało ładu i pokoju, na drogach grasowały bandy i szerzył się rozbój. Znów istniało zagrożenie ze strony sąsiadów - Meklemburgii i Marchii Brandenburskiej. Między szlachtą i miastami panowała niezgoda, a władza książęca była zbyt słaba, by zaprowadzić ład i porządek. Groźny zwłaszcza był trwający od dawna spór między władzą książęcą a Strzałowem, który dla obrony swych interesów chwytał za broń nawet przeciw swemu księciu.

Już w pierwszym roku panowania Eryk II razem z bratem Warcisławem X zmuszony był zawrzeć sojusz z Meklemburgią 15 sierpnia 1457 roku. Doszło również do poważnego konfliktu z Gryfią o pewne wójtostwo. Nie zważając na prawa miejskie, Eryk często urządzał na spornym terenie polowania. Pewnego razu, gdy Eryk polował w lasach będących przedmiotem sporu, gry lianie dowie­dziawszy się o tym wyprawili przeciw księciu znaczny oddział z burmistrzem Henrykiem Rubenowem na czele. W nagłym ataku mieszczanie pokonali nieliczną drużynę swego władcy, a sam Eryk z trudem uniknął niewoli, wielu zaś jego dworzan zostało uwię­zionych z wielkim despektem dla panującego. Eryk postanowił zemścić się na mieszkańcach Gryfii i zaczął od skłócenia burmi­strza z radą i profesorami uniwersytetu. To mu się udało i wkrót­ce w mieście wybuchł bunt przeciw zwolennikom burmistrza. W miesiąc po napadzie na Eryka, burmistrz Rubenow ze swymi zwolennikami musiał opuścić mury miasta.

Tymczasem trwał nadal konflikt ze Strzałowem, wskutek czego cierpieli kupcy i rzemieślnicy tego miasta. Na ich też prośbę ksią­żę Eryk II udzielił im specjalnego poręczenia na wyjazd do Barda na jarmark. Skoro jednak strzałowianie pojawili się ze swymi towarami na rynku w Bardzie i już cieszyli się z dużych zysków, Eryk postanowił - wbrew książęcemu słowu - urządzić na nich zasadzkę. Rycerze i dworacy księcia napadli na powracających kupców; zrabowano im nie tylko towary i pieniądze, ale również wozy z końmi, a ich samych, bez względu na wiek i płeć, osadzo­no pod strażą w Bardzie i Grzymiu. Strzałowianie ponieśli szkodę na kilka tysięcy guldenów; okolicę, gdzie napad miał miejsce, nazwano ironicznie "szybki targ", ponieważ w tym miejscu naj­szybciej pozbyto się towarów. W odpowiedzi na czyn księcia, Strzałów, Gryfia, Nakło i Dymin zawarły układ 9 listopada 1457 roku w ce­lu obrony swych interesów przed księciem i poprosiły inne miasta hanzeatyckie o pomoc. W konflikcie Eryka II z miastami szlachta stanęła po stronie swego księcia.

Daleko do spokoju było i w innych miastach. Nakło prowadziło od dawna spór z rodem Szwerinów. Szczecin zaś doprowadził do otwartej wojny ze Stargardem, za którym stanął zdecydowanie książę Eryk II. W konflikcie ze Stargardem Szczecin popierany był przez Ottona III i margrabiego brandenburskiego, który liczył na rychłe przejęcie księstwa szczecińskiego.

W trudnych latach ciągłych walk i konfliktów między księciem a miastami i między miastami a szlachtą zmarł w Darłowie król Eryk I. Jego zgon zrodził nowe spory - o podział spuścizny po zmarłym. Na pierwszą wiadomość o śmierci stryja Eryk II spiesz­nie podążył do Darłowa, gdzie zdołał zwołać sejm stanowy 16 czerwca 1459 roku, który uznał go zarządcą bezpańskiego księstwa. Jednocze­śnie w obawie przed walką o spadek po Eryku I, ponieważ pre­tensje do spuścizny po zmarłym zgłaszali oprócz Eryka II także Warcisław X i Otto III książę szczeciński, stany zebrane w Darło­wie postanowiły, że wszelkie kwestie sporne Eryk musi rozwiązać na drodze prawnej, bez użycia siły zbrojnej. Dopiero gdyby War­cisław X lub Otto III użyli przemocy, wówczas stany księstwa słupskiego gotowe są dać księciu odpowiednią pomoc dla odparcia agresji.

W każdym bądź razie najważniejsze twierdze, jak Darłowo, Bia­łogard, Sianów i Szadzko zostały wydane Erykowi II i obsadzone przez jego załogę. Sukcesy Eryka II skłoniły dwu jego rywali - Ottona III i Warcisława X - do połączenia swych sił w celu wspólnego wystąpienia przeciw nadmiernym roszczeniom brata i kuzyna. Przeciwnicy Eryka II sprzymierzyli się także z margra­bią brandenburskim na mocy układu z 6 września 1459 roku, który miał własny interes w wystąpieniu przeciw Erykowi II. Niezależnie od wido­ków na ewentualny spadek po księciu szczecińskim, elektor brandenburski otrzymał od Warcisława X za pomoc w sprawie spadku po królu Eryku także dwa miasta - Pozdawilk i Turzegłowy w zastaw pod wypożyczoną sumę 31 tysięcy guldenów reńskich. W następnym roku rozdźwięki między Erykiem II a jego krewnymi wzrosły na sile, do czego w poważnej mierze przyczynił się elektor brandenburski.

W państwie Eryka II wytworzyła się niezwykle trudna i skom­plikowana sytuacja polityczna. Na wschodzie kraju szalała nadal wojna stanów pruskich, popieranych przez Kazimierza Jagielloń­czyka, z Zakonem. Cała granica wschodnia księstwa pomorskiego żyła pod wrażeniem tego konfliktu zbrojnego, który lada moment mógł przerzucić się również na terytorium pomorskie. Na zacho­dzie i południu księstwa nadal zagrażały Meklemburgia i Bran­denburgia. W państwie pomorskim szalały walki między miastami i szlachtą, między miastami a duchowieństwem, i między księciem a miastami. Strzałów nadal szukał okazji do wystąpienia przeciw rodowi Barneków, Nakło wadziło się z rodem Szwerinów, szcze­cinianie zwalczali stargardczyków, a kołobrzeżanie dokuczali bi­skupowi, kanonikom i okolicznej szlachcie. W gmatwaninie wza­jemnych nienawiści i wrogich poczynań książę Eryk przemierzał z drużyną całe Pomorze z krańca w kraniec, ale trwałego pokoju zaprowadzić nie był w stanie. Nagromadziło się zbyt wiele spraw spornych, by jeden człowiek, dysponujący w dodatku słabą siłą zbrojną, mógł sobie z nimi poradzić.

Na domiar złego Eryka II nie ominęła wojna polsko-krzyżacka, ponieważ Kazimierz Jagiellończyk nie dowierzając Erykowi na­kazał obsadzić Lębork dwustu zbrojnymi z Gdańska. Ten postępek króla polskiego tak zirytował Eryka, że ten bez wielkiego namy­słu przeszedł na stronę Krzyżaków, spodziewając się z ich pomocą utwierdzić swe prawa do Lęborka i Bytowa. Wkrótce zbrojny od­dział Eryka stanął u wrót Lęborka i książę zażądał poddania mia­sta i uwolnienia wziętych do niewoli pod Chojnicami 13 rycerzy pomorskich. Po przejęciu Lęborka z rąk załogi czeskiej, oddał go następnie Eryk II w ręce Zakonu, "mimo iż mieszczanie lęborscy, potem ich żony, niewiasty i dziewice błagali na klęcz­kach nie tak słowy, jak raczej łzami, aby ich razem z mia­stem nie wydawał Krzyżakom i nie odrywał od królestwa pol­skiego" we wrześniu 1460 roku. Obsadzenie Lęborka załogą krzyżacką wywołało wielki gniew Kazimierza Jagiellończyka; w rok później przyszedł dzień zemsty ze strony Jagiellona, którego znaczny za­stęp rycerzy wziąwszy ze sobą oddział Tatarów (aczkolwiek bez wiedzy króla) najechał ziemie Eryka. Zdobyto wówczas Szczeci­nek, a nadgraniczne wsie zniszczono ogniem i mieczem. Pomorza­nie usiłowali zaskoczyć Polaków powracających ze zdobyczą, ale zostali rozbici i wielu z nich dostało się do niewoli.

W tej tragicznej chwili Eryk II nie miał innego wyjścia, jak tylko udać się z pokorną prośbą do swej pięknej i dumnej mał­żonki - księżnej Zofii, która - jako wnuczka księcia mazowiec­kiego i bliska powinowata króla - mogła zapośredniczyć pokój. Nie było to łatwe, gdyż w tym czasie książęce małżeństwo prze­chodziło poważny kryzys. W każdym bądź razie księżna Zofia uda­ła się w dniu 22 września 1461 roku do obozu króla polskiego pod Chojnicami i rzeczywiście zdołała wyjednać dla swego męża kró­lewskie przebaczenie. Piękna księżna wyznała wówczas przed kró­lem, że "mąż jej Eryk, książę szczeciński, ciężką bardzo wiarołomstwa winą przeciw królowi i królestwu zgrzeszył, że ona sama, brzydząc się takim odstępstwem, od dawna z mężem nie dzieliła łoża, owszem przyprowadziwszy synów przed oblicze ojca, błagała go, aby ich pozabijał, iżby kiedyś nie byli u ludzi przedmiotem urągowiska". Prosiła też, "aby król z wielkiej łaski i dobroci swo­jej nie tak książęciu Erykowi jako jej samej i synom z jej krwi zrodzonym raczył być miłosierny, przebaczył mu wiarołomstwa i odpuścił winę". Zofia lak potrafiła przypodobać się królowi, tak pięknie umiała prawić komplementy, że Jagiellończyk - oczaro­wany urodą i wdziękiem pomorskiej księżnej - dał się przebła­gać i wybaczył wiarołomstwo jej mężowi. Kazimierz Jagielloń­czyk miał podobno wówczas żałować, że się nie ożenił z księżnicz­ką Zofią, która oprócz piękności posiadała bogate skarby swego stryja, króla Danii, a wraz z ręką której król odziedziczyłby część Pomorza. Łaska króla wyjednana dla Eryka przez Zofię nie zbli­żyła jednak do siebie małżonków. Zofia, niegdyś bogato obdaro­wana przez króla Eryka I, miała finansową przewagę nad swym mężem i dawała mu to odczuć.

Rok 1461 był niezwykle ciężki dla Eryka II. Zewsząd nadciągała burza, a w jego państwie nigdzie nie było trwałego pokoju. Nakło nadal walczyło ze Szwerinami, dla pokonania których wezwało nawet pomocy z zewnątrz w osobie księcia Meklemburgii. Raz mieszczanie nakielscy najeżdżali dobra szlacheckie, głównie rodu Szwerinów - to znów szlachta pod wodzą Szwerinów niszczyła dobra miejskie Nakła. Przeciw Meklemburczykom, których po­pierał Eryk II, doszło do zawarcia sojuszu Warcisława X, brata Eryka II, i księcia szczecińskiego Ottona III z elektorem branden­burskim.

Główna uwaga księcia Eryka II koncentrowała się jednak na ziemiach położonych na wschód od Odry. Książę nie dopuszczał na tych terenach do żadnych podziałów - wbrew pretensjom wysuwanym ze strony brata i kuzyna. Odrzucał także roszczenia kró­la Danii do części spadku po zmarłym królu Eryku I. Duńczyków popierali w ich żądaniach kołobrzeżanie, którzy zawarli nawet przeciw Erykowi II sojusz z Danią w czerwcu 1461 roku. Na walkę ze wszystkimi wrogami naraz Eryk II nie miał siły, tym bardziej że stany jego księstwa odmówiły pomocy podatkowej. W takiej sy­tuacji książę musiał pójść na ustępstwa wobec brata i kuzyna; za pośrednictwem elektora brandenburskiego doszło w Przemysł a wiu w 1461 roku do ugody, w której Eryk II zgodził się ostatecznie na podział spadku po Eryku I. Terytorium od Odry po Łebę podzielono na dwie części: ziemie od rzeki Iny po Łebę otrzymać mieli Eryk II i jego brat Warcisław X. Taki podział nie mógł zadowolić Eryka II, który po wyjeździe z Przemysławia ani myślał przyczynić się do realizacji podpisanego porozumienia. Oddał tylko bratu kilka posiadłości, położonych w księstwie wołogoskim, a wschodnią część Pomorza Zachodniego postanowił zatrzymać dla siebie.

Wiele kłopotu w tym czasie sprawiał Erykowi II Kołobrzeg, gdzie trwała nadal walka miasta z biskupem i kapitułą. Król Eryk I zdołał w 1449 roku konflikt nieco załagodzić, ale po jego śmierci wybuchł on ze zdwojoną siłą. Miasto przejęło majątki ka­pituły i nie pozwalało sobie ich wydrzeć, mimo że biskup obłożył kołobrzeżan klątwą, a nowy papież, Eugeniusz II, zdecydowanie popierał biskupa. Kołobrzeżanie, którym przewodził burmistrz Jan Schlieffen, lekceważyli klątwę kościelną i nienawidzili biskupa, który raz po raz mobilizował do walki z Kołobrzegiem Koszalin i okoliczną szlachtę. O przywrócenie spokoju w Kołobrzegu zabie­gał książę Eryk II, jednak zjazd zwołany w tym celu do Trzebia­towa w niczym nie zmienił sytuacji. Biskup ze swej strony próbo­wał oddziaływać na rozjątrzone umysły poprzez organizowanie procesji i uroczystych nabożeństw. Sprowadził relikwie św. Anto­niego, z którymi kołobrzescy mnisi urządzili uroczystą procesji; przez miasto wzywając mieszczan do pokuty i do nawrócenia. Bur­mistrz Jan Schlieffen miał jednak swych stronników w bractwach religijnych i ci rozpędzili procesję, a relikwie wyśmiali. Co wię­cej - kilku bardziej opornych duchownych z rozkazu burmistrza uwięziono w lochu. Za dużo było jednak przeciwników, by sam Kołobrzeg mógł przeciwstawić się biskupowi, po stronie którego stanął również i Eryk II. Burmistrz Kołobrzegu musiał z koniecz­ności zabiegać o pomoc z zewnątrz. Otrzymał ją od króla Danii (czerwiec 1461). Duńczykom nadarzała się świetna okazja do in­terwencji w sprawy pomorskie i upomnienia się o spadek po królu Eryku, który miał rzekomo wywieźć skarby korony duńskiej. Do sojuszu króla Chrystiana I z Kołobrzegiem przystąpili wkrótce Warcisław X i Otto III, którzy pamiętali o zlekceważeniu przez Eryka II układu zawartego w Przemysławiu. Na zjeździe w Nyköping powstał niebezpieczny dla słupskiego władcy związek 4 maja 1462 roku. Wojna mogła wybuchnąć w każdej chwili. Dopiero ingeren­cja elektora brandenburskiego w sprawę i wymuszenie przez niego na Eryku II wprowadzenia w życie układu z Przemysławia dopro­wadziło do ugody z Ottonem III, na mocy której Eryk oddał ku­zynowi kraj między Odrą a zachodnią granicą biskupstwa ka­mieńskiego. Wkrótce Otto III przyjął w Stargardzie hołd lenny od nowych poddanych 21 marca 1464 roku.

Po rozpadnięciu się niebezpiecznej koalicji, Eryk II postanowił ukrócić samowolę Kołobrzegu, który przeciw swemu panu nie zawahał się związać z ościennym mocarstwem. Niełatwo jednak było zdobyć tak umocnione miasto jak Kołobrzeg. Postanowiono przeto zaskoczyć mieszczan nocną porą. Szlachta stojąca po stro­nie Eryka poczęła się zbroić w środku zimy, kiedy powłoka lodo­wa ułatwiała zbliżenie się pod mury miasta. Całą akcją dowodził Dionizy von Osten, który razem z Rudigerem Massowem, wójtem ze Słupska, zgromadził około 1600 rycerzy i chłopów. Oddział ten wzmocniono zaciężnymi, wynajętymi od Krzyżaków w liczbie 700. Jednakże tajemne zbrojenia księcia nie uszły uwadze gdańszczan, którzy w porę ostrzegli burmistrza Kołobrzegu. Kołobrzeg był wtedy wspierany przez Gdańsk i Polaków, którzy dostali się do miasta okrętami od strony morza. Gdy szlachta w nocy chciała się wedrzeć do miasta za pomocą przystawionych do muru drabin, kołobrzeżanie przygotowani na podstępny napad stawili dzielny opór. Wkrótce kołobrzeżanie wzięli odwet za zniszczenie przez szlachtę miejskich wsi wyprawiając się kilkakrotnie na sąsiednie szlacheckie siedziby. W jednej z takich wypraw mieszkańcy Ko­łobrzegu dotarli nawet do Płotów, gdzie zburzyli doszczętnie za­mek Ostenów w 1463 roku. W czasie oblężenia drugiego zamku Ostenów w Dąbiu Łobezkim z propozycją mediacji pokojowych wystąpili mieszkańcy Słupska i Stargardu i wkrótce podpisano zawieszenie broni.

Opór Kołobrzegu wobec biskupa i Eryka II zachęcił elektora brandenburskiego do wystąpienia z propozycją przekazania miasta pod jego opiekę. Margrabia zaprosił w tym celu do siebie, do Świdwina, burmistrza Schlieffena i w czasie uczty pragnął na­kłonić go do przekazania miasta, jednak bezskutecznie.

Do ugody między księciem Erykiem a Kołobrzegiem doszło dopiero w 1466 roku, gdy po śmierci Ottona III w 1464 roku, który był ostatnim potomkiem tej linii książąt pomorskich, trzeba było wy­stąpić do walki o spadek po zmarłym Gryficie. Eryk II zdawał sobie wówczas sprawę, że tylko poparcie całego kraju wzmocni jego siły i ułatwi starania o przejęcie w posiadanie księstwa szczecińskiego, i dlatego stawał się bardziej ugodowy wobec Kołobrze­gu. Przy pośrednictwie przedstawicieli Słupska, Sławna, Darłowa i Białogardu doszło w końcu do porozumienia i miasto przyrzekło księciu pieniężne odszkodowanie za straty, w zamian za opiekę i obronę jego interesów.

W tym czasie Eryk II interweniował również w Gryfii, gdzie w wyniku poważnych konfliktów zamordowano burmistrza Rubenowa. W czasie świąt wielkanocnych 1463 roku Eryk II przybył na czele małego orszaku 30 zbrojnych pod Gryfie i został wpuszczony do miasta. Skoro jednak otwarto bramę, Eryk wprowadził również niespodziewanie ukrytych w pobliżu 300 jeźdźców i ci obsadzili wszystkie ulice, aby nie dopuścić w mieście do zamie­szek. Przy użyciu siły zbrojnej i przy pomocy burmistrza Ostena Eryk II zmusił Gryfie do uległości.

Tymczasem wojna Kazimierza Jagiellończyka z Zakonem zbli­żała się ku końcowi. Zakon gonił resztkami sił. Eryk, któremu zmniejszono terytorium przez zabór pogranicza księstwa szczeciń­skiego, pragnął za wszelką cenę odzyskać dwa pograniczne sta­rostwa: Lębork i Bytów, które na powrót wpadły w ręce krzy­żackie. Bowiem w roku 1462 kilkuset niepłatnych, zaciężnych żoł­nierzy czeskich opanowało Lębork i czyniło stąd łupieskie wy­prawy aż po ziemię słupską. Książę polecił przeto landwójtowi Słupska mieć czujne oko na owych zaciężnych i przy najbliższej okazji opanować zajęte miasta. Pewnego razu miejscowy prze­wodnik, który działał w porozumieniu z landwójtem Rudigerem Massowem, zaprowadził oddział rabusiów w trzęsawisko i sobie tylko wiadomą ścieżką zniknął w zaroślach. Była to zasadzka, gdyż żołnierzy czeskich otoczyli zewsząd rycerze pomorscy; po krótkiej potyczce czescy najemnicy oddali się w niewolę. K a n t z o w po­daje, że było ich 1000. Inne źródła zaniżają nieco tę liczbę, Eryk II wymusił następnie na załodze Lęborka i Bytowa oddanie tych miast w ręce pomorskie, w zamian pojmani Czesi odzyskali wolność. Przejęcie obu miast zbliżyło Eryka II do Kazimierza Jagiellończyka; odtąd obaj wspólnie będą zwalczać Zakon.

Do sojuszu z Polską dążyły w tym czasie również stany pomor­skie. W roku 1465, gdy król znajdował się w Inowrocławiu, przy­byli do niego posłowie księcia słupskiego i biskupa kamieńskiego oraz przedstawiciele szlachty pomorskiej i mieszczan słupskich, by omówić sprawę odnowienia przymierza i przyjęcia synów księ­cia Eryka do "społeczeństwa synów królewskich". Kazimierz Ja­giellończyk przyjął wysłanników łaskawie, a odpowiedź obiecał dać później - po naradzeniu się z panami polskimi. W roku na­stępnym Eryk posyła do króla polskiego nowe poselstwo. Obie­cuje Polsce pomoc zbrojną w wojnie z Zakonem pod warunkiem zgody na zajęcie po Krzyżakach miast i zamków (Starogród, Chojnice), które po przejściu w ręce Eryka stałyby się polskim lennem. Król jednak - bojąc się, że Eryk może pokusić się o za­garnięcie Pomorza Gdańskiego - dał posłom ostrą odprawę i za­żądał, aby książę słupski stawił się osobiście w królewskim obozie. Nim jednak posłowie zdołali odjechać, doszła króla wiadomość, że Eryk podstępnie opanował zamek Człuchów. Jednakże już po kil­ku dniach Polacy zdołali odzyskać ową warownię.

Do spotkania i rozmów politycznych między Erykiem II a Ka­zimierzem Jagiellończykiem doszło dopiero 17 sierpnia 1466 roku w Bydgoszczy. Książę nie tylko przyrzekał przymierze i pomoc w walce z Zakonem, ale również obiecał namówić dowódców twierdzy chojnickiej, by wydali miasto królowi polskiemu. Ze swej strony prosił tylko króla, aby zechciał przyjąć na swój dwór jego starszego syna, na co król wyraził zgodę. Strona polska podkre­ślała tylko, że obietnice Eryka nie były nowe, ale powtarzane już wielekroć razy. Życzono sobie przy tym. aby w postępowaniu po­morskiego władcy "chęć nowa połączyła się z uczynkiem i wyrównała obietnicy". Ale i tym razem próbował Eryk II realizować własną politykę, bez względu na daną obietnicę. Obdarowany bo­wiem sześcioma szubami, końmi i znaczną sumą pieniędzy, wyru­szył Eryk po czterech dniach pobytu u króla z Bydgoszczy do Chojnic i tam wbrew przyrzeczeniom próbował namówić załogę do poddania sobie miasta, ale bez skutku.

Nim jednak doszło do zakończenia wojny trzynastoletniej i podpisania pokoju w Toruniu, nad Pomorzem i całą niemal północną Europą przeszła jesienią 1464 roku straszliwa w skutkach zaraza, która zdziesiątkowała ludność. Jej ofiarą padło także dwu ksią­żąt pomorskich. W Wołogoszczy zmarł miody Święcibor, syn Warcisława X, w Szczecinie zaś młody, bo zaledwie dwadzieścia lat liczący książę Otto III - ostatni potomek linii szczecińskiej.

Opiekunem zmarłego Ottona był elektor brandenburski, który dowiedziawszy się w dalekiej Frankonii o śmierci Ottona, natych­miast przybrał tytuł księcia pomorskiego i wysłał list do stanów księstwa szczecińskiego, w którym domagał się uznania go spadkobiercą zmarłego. Jednak książęta wołogoscy, Eryk II i Warci­sław X, byli bliżej i ich prawa do dziedzictwa były większe, po­nieważ wywodzili się z linii Barnima I. Poza tym większość szlach­ty i duchowieństwa uznawała w nich prawych spadkobierców dziedzictwa Ottona III. Elektor brandenburski nie miał jednak za­miaru czekać biernie na bieg wydarzeń. Jeszcze za życia swojego podopiecznego montował w Szczecinie oddane Brandenburgii stronnictwo, na czele którego stał burmistrz Albrecht Glinden.

W czasie pogrzebu księcia Ottona III, gdy zwłoki składano do grobu, Albrecht Glinden rzucił za trumną hełm i tarczę księcia i miał powiedzieć: "Oto wygasła dynastia książąt szczecińskich i władza nasza w grobie". Wśród zebranej na tę smutną uroczy­stość w kościele Św. Ottona szlachty pomorskiej powstał wtedy pomruk niezadowolenia, a jeden szlachcic nazwiskiem Wawrzyniec Eichstaedt skoczył do grobowca, wyciągnął tarczę i hełm i krzyknął na cały kościół: "Jeszcze mamy zachowaną dziedziczną dyna­stię książąt Pomorza i Wołogoszczy, do których należy i hełm, i tarcza!".

Po pogrzebie Ottona III stronnicy książąt wołogoskich posłali pisma do Eryka II i Warcisława X z prośbą o objęcie władzy. Natomiast stronnicy elektora zabiegali o przekazanie Hohenzollernowi władztwa nad księstwem szczecińskim. Tymczasem obaj bra­cia, dotychczas skłóceni między sobą, doszli do porozumienia i w październiku przyjechali do Szczecina. Margrabia brandenburski Fryderyk Hohenzollern wysłał w tym czasie poselstwo do cesarza Fryderyka III, które miało zabiegać o życzliwy dla Brandenburgii stosunek Cesarstwa w sprawie księstwa szczecińskiego. Bogate po­darki zrobiły swoje i cesarz Fryderyk III, Habsburg, dokumentem wydanym w Wiener Neustadt 21 marca 1465 roku nadał elektorowi bran­denburskiemu księstwo szczecińskie jako lenno Rzeszy. Jednakże wydanie oryginału dokumentu uzależnił od zapłaty 37 000 gulde­nów reńskich. Przedtem jednak, bo już w grudniu 1464 roku, elek­tor w piśmie do Eryka II i Warcisława X tytułował ich tylko ksią­żętami wołogoskimi, a sobie przywłaszczył tytuł księcia szczeciń­skiego. Z kolei książęta Eryk i Warcisław w liście pisanym w Gryfii przy udziale profesorów tegoż uniwersytetu 1 stycznia 1465 roku oskarżyli elektora o bezprawne używanie tytułu księcia szczeciń­skiego, twierdząc, że nie ma on żadnego prawa do kraju, który ich przodkowie posiadali od czasów pogańskich. Książęta pomorscy zaprzeczyli, by elektor był im bratem i w ogóle jakimkolwiek krewnym. Żaden burgraf z Norymbergi nie posiadał ani łanu ziemi na terenie Pomorza. Kraj ich nie jest żadnym biskupstwem ani parafią, aby papież czy cesarz mógł nim za ich życia dysponować. Elektor ma takie samo prawo do ziemi Gryfitów, jak oni mają do Norymbergi czy Nowej Marchii. Po wymianie takich listów stosunki pomiędzy Gryfitami a Brandenburgią zaczęły się coraz bardziej pogarszać, co nieuchronnie prowadziło do wybuchu wojny.

W konflikcie z książętami pomorskimi elektor Fryderyk liczył na burmistrza Szczecina. Sądził, że ten podda mu miasto i kraj, za co Szczecin miał być wynagrodzony specjalnymi wolnościami i trzema miastami: Dąbiem, Goleniowem i Gryfinem. Burmistrz Szczecina obiecał, że gdy elektor pojawi się pod murami miasta w sile 300 konnych i dwóch chorągwi pieszych, wówczas on nakaże otworzyć potajemnie bramy miasta. Po opanowaniu Szczecina zdobycie księstwa nie powinno elektorowi sprawić większych kłopotów.

W styczniu 1466 roku doszło do układu w Myślibórz, dokąd Eryk II i elektor przybyli osobiście; książęta pomorscy Eryk i Warcisław pozostali we władaniu księstwa szczecińskiego, ale uznali zwierzchność Brandenburgii nad tym terytorium. W razie wymarcia rodu Gryfitów, całe Pomorze Zachodnie miało przejść pod panowanie Hohenzollernów. Układ wymagał tylko cesarskiego potwierdzenia. Cesarz nie wyraził jednak swej zgodę i nakazał książętom pomorskim pod karą tysiąca funtów zjawić się osobiście w ciągu 6 miesięcy na dworze cesarskim w celu otrzymania potwierdzenia księstw.

cesarska stała się dla książąt pomorskich podstawą dla unieważnienia układu w Myśliborzu, co było już zapowiedzią że konflikt pomorsko-brandenburski będzie rozstrzygnięty w drodze wojny. Książęta Eryk II i Warcisław X w obliczu wojny z elektorem postarali się uregulować wszelkie sporne kwestie ze stanami i miastami: zhołdowano miasto Szczecin w maju 1467 roku, a książę Eryk II w tym samym czasie pojednał biskupa kamieńskiego z Kołobrzegiem.

Wrogie posunięcia elektora wobec Pomorza przejawiła najpierw w przerwaniu przez Brandenburgię kontaktów handlowych ze Szczecinem. Poza tym margrabia z wielką gorliwości przygotowywał wrogą książętom pomorskim koalicję ościennych księstw. Na zorganizowanym przez Brandenburczyków zjeździe przeciw Erykowi II i Warcisławowi X wystąpiło aż 19 książąt, z których jedynie książę meklemburski wystąpił zbrojnie. Walka zaczęła się późnym latem; elektor zdołał przy pomocy zdrady pewnego młynarza opanować miasto Vierraden.

Następnie zwolennicy elektora otworzyli mu bramy Gardźca, którego zarządcą z ramienia Hohenzollerna został Werner von Schulenburg. Pomorzanie stawili bohaterski opór w mieście Pieńkur, którego Brandenburczycy nie zdołali zdobyć.

Elektor jednakże przede wszystkim dążył do zajęcia Szczecina. Licząc na porozumienie z burmistrzem Albrechtem Glinden, starał się przy pomocy zdrady opanować miasto nocną porą. Glinden obsadził swoimi stronnikami bramę Passawską i w umówioną noc miał ją otworzyć przed oddziałem elektora. Przypadek zrządził, że w porę wykryto knowania burmistrza Glindena z margrabią; pewien mieszczanin usłyszał w ową noc podejrzane szmery i zdołał zaalarmować swój cech, przez co udaremnił niecne zamiary szczecińskiego burmistrza. Elektor czekał jeszcze pewien czas pod murami Szczecina i sądził, że ludzie Glindena znajdą sposób na poddanie miasta. W końcu po da­rem oczekiwaniu wyruszył w kierunku Gryfina, ale i to miasto przygotowane uprzednio do obrony, stawiło elektorowi dzielny opór. Dłuższe obleganie Gryfina było niemożliwe, gdyż w pobliskich Pyrzycach przebywał z załogą książę Eryk II, który poważnie nie dawał się we znaki wojskom elektora. Wreszcie za pośrednictwem Strzałowa zawarto zawieszenie broni i wojska brandenburskie wycofały się do Nowej Marchii.

Tymczasem Eryk zabiegał o pośrednictwo króla polskiego. Najlepiej posłem w tej sprawie była jego żona Zofia, którą widzi­my Gdańsku już w dniu 19 sierpnia 1467 roku. Powołując się na pokrewieństwo z królem, Zofia prosiła o pomoc dla swego męża. Odpowiedź Kazimierza Jagiellończyka była raczej mało obiecująca, ale Polacy przyrzekli wysłać poselstwo do elektora i obiecali pośredniczyć w rozwiązaniu konfliktu. Przy pomocy posłów polskich, z którymi Hohenzollern musiał się liczyć, prze­dłużono rozejm. Zawieszenie broni Eryk wykorzystał na niespo­dziewane zajęcie Bań i próbę opanowania Gardźca, która jed­nak nie powiodła się. W dniu 9 stycznia 1469 roku w Przęcławiu odbył się zjazd elektora z książętami Erykiem II i Warcisła­wem X; władcy Pomorza przyrzekli wprowadzić w życie posta­nowienia układu w Myśliborzu.

Kiedy jednak cesarz wyraźnie poparł stanowisko Pomorzan, Eryk zerwał porozumienie i wiosną tego roku wojna rozpoczęła się na nowo. Książę słupski wszczął akcję zaczepną uderzeniem na Nową Marchię: zdobył Drawno, Recz i oblegał Choszczno. Brandenburczycy nie pozostali dłużni i w odwecie najechali na Pozdawilk, spod którego wkrótce odstąpił po to, by zaatakować Wkryujście. Słabo umocnione miasto wydawało się łatwym łupem. Jednakże załoga, składająca się z 1200 ludzi, broniła się wytrwale. Obrońcy rozbili posiłki idące dla elektora; przechwycono wówczas liczne wozy z żywnością. Książęta pomorscy obsa­dzili w tym czasie wszystkie przejścia i nie dopuszczali przewozu żywności dla elektora. Obrońcy Wkryujścia posiadali również działa, nad którymi czuwał doświadczony mnich. Kiedy Branden­burczycy zbliżyli się pod mury miasta i próbowali ostrzeliwać oblężonych, tenże nie znany bliżej z nazwiska mnich podobno z taką celnością nastawił swe działo, że wystrzelona kula trafiła prosto w stół, przy którym posilał się elektor. Hohenzollern cu­dem tylko uniknął śmierci. Oblężenie Wkryujścia przerwało do­piero nadciągnięcie Warcisława X, który przybywał z posiłkami z Rugii i Strzałowa. Elektor przerwał oblężenie i wycofał się z Pomorza. Uchodzący w pośpiechu Brandenburczycy nie zdążyli zabrać swych dział, topiąc je w pobliskich rowach. Z kolei Warcisław udał się do Marchii Wkrzańskiej, paląc i plądrując kraj. Największe zniszczenia szerzył książę Eryk II, którego wojska wtargnęły do Nowej Marchii i straszliwie złupiły kraj od Chojny aż po Choszczno. Zniszczenia były tak wielkie, że jeszcze sto lat później stały tu tylko puste kościoły i widać było miejsca po spalonych wsiach. Pola zniszczonych osad zarosły krzewiną i lasem, a wśród tamtejszego chłopstwa utarło się powiedzenie dla określenia złego człowieka: "zły jak stary książę Eryk".

Wielkie zniszczenie kraju skłoniło wreszcie elektora do przy­jęcia pośrednictwa króla Kazimierza Jagiellończyka. Jego przedstawiciele pod przewodnictwem Scibora z Ponieca doprowadzili do zawieszenia broni (25 sierpnia 1469) aż do stycznia 1470 roku, a obie strony zdały się na wyrok polubowny Kazimierza Jagiel­lończyka, wydany w dniu 1 listopada 1469 roku w Piotrkowie.

W nowym układzie zniesiono przeszkody w handlu odrzańskim pomiędzy Polską a Brandenburgią, na czym zyskiwała również i Polska; miano wydać sobie jeńców oraz zagrabione bydło i konie. Margrabia brandenburski wysłał wówczas na ów sejm do Pio­trkowa kilku posłów z biskupem lubuskim Fryderykiem na cze­le, podczas gdy Eryk II wysłał tylko nieliczną delegację pod prze­wodnictwem niezwykle obrotnego rycerza - Dionizego von Osten. Na wszelkie dowody posłów elektora, poparte cesarskimi doku­mentami, Dionizy von Osten odpowiedział, że "ziemia słupska żadnemu innemu księciu nie miała hołdować, jak tylko królowi i królestwu polskiemu, do którego pierwotnie należała". W skład ziemi słupskiej w pojęciu współczesnym wchodził również Szczecin. Kazimierz Jagiellończyk sam nie chciał wydać wyroku i prze­kazał sprawę do szczegółowego zbadania prawnikom z uniwersy­tetu krakowskiego. Po hojnym obdarowaniu posłów pomorskich i brandenburskich, król polski delegował swego przedstawiciela w osobie Scibora z Ponieca, aby dalej kontynuował układy doprowadził do zgody lub przynajmniej do rozejmu.

Elektor Fryderyk rozejmu nie doczekał, gdyż po śmierci swe­go syna abdykował, przekazując władzę nad Brandenburgią w ręce swego brata Albrechta, zwanego Achillesem, a kilka mie­sięcy potem zmarł. Nowy elektor, Albrecht, kontynuował a ce­sarza zabiegi w sprawie księstwa szczecińskiego. Cesarz, niezadowolony z kontaktów Eryka z Polską, zażądał osobistego stawienia się choć jednego z książąt pomorskich na jego dworze. Poseł pomorski wiozący tę wiadomość zmarł jednak w drodze na Pomorze i książęta nie dowiedzieli się o życzeniu cesarza, który zniecierpliwiony lekceważeniem Gryfitów, nadał księstwo szczecińskie w lenno elektorowi Albrechtowi. Z tym krokiem cesarskim ksią­żęta nadal się nie godzili i Albrecht Hohenzollern, nie mając mo­żliwości prowadzenia wojny, przystał na układy. We wsi Mes-cherin koło Gardźca doszło do spotkania Eryka II i Warcisława X z elektorem. Postanowiono wówczas przedłużyć rozejm aż do św. Jana 1472 roku.

Sprawa pomorska wróciła w tym czasie jeszcze raz do cesarza, który wyznaczył specjalną komisję. Na pograniczu Nowej Marchii, w zamku Rórike obradowała komisja z udziałem delegatów pomorskich i brandenburskich. Książęta pomorscy przebywali w tym czasie w pobliskich Baniach, a elektor w Chojnie. Układy przerwała śmierć księcia meklemburskiego, ale ostatecznie doszło do porozumienia w dniu 31 maja 1472 roku w Przęcławiu. Hohenzollern utrzymał w swym posiadaniu Gardziec, Vierraden, Łęknicę i Targelow. Księstwo szczecińskie zostało uznane za lenno brandenburskie. Układ ten potwierdził w rok później cesarz Fryderyk III.

W ten sposób dobiegły końca krwawe zmagania o księstwo szczeci oskie. Postanowienia pokoju krzywdziły niewątpliwie ksią­żąt pomoorskich. Najbardziej trudno było pogodzić się z tym ukła­dem księciu Warcisławowi, który mieszkając przeważnie w Szcze­cinie, odczuwał bezpośrednio bliskość elektora w sąsiednim Gardźcu. Eryk natomiast rezydując przeważnie w Wołogoszczy po­godził się z tym stanem rzeczy i całą uwagę ostatnich miesięcy panowania skierował na pokojowe uregulowanie zadawnionych konfliktów. Udało mu się doprowadzić do porozumienia między rodem Barneków a mieszczanami ze Strzałowa, ale nie dane mu było dożyć ostatecznego rozwiązania konfliktu Ludwika Eberster papiestwem o utrzymanie biskupstwa kamieńskiego.

W 1473 roku, kiedy zaczął się ów spór, książę Eryk był człowiekiem złamanym życiowymi niepowodzeniami i nie stać go było na walkę z papiestwem. Nie poszedł śladami Bogusława VIII czy Bogusława IX i nie wszczął walki z władzami Kościoła o utrzymanie swych praw do biskupstwa kamieńskiego. W kilka miesięcy potem, latem 1474 roku, Eryk II padł ofiarą zarazy, która ogarnęła Pomorze. Zmarł w dniu 5 lipca na zamku w Wołogoszczy w 56 roku życia i został pochowany w klasztorze w Eldenu.

Niezwykle bogato obdarzony przez naturę, nie zaznał ów książę szczęścia i zadowolenia w swym życiu rodzinnym i w panowaniu. Wysoki, o pięknych rysach twarzy - miał wspaniałe, włosy, które w długich kędzierzawych splotach opadały mu aż na ramiona. Mimo wybitnej urody, nie zaznał Eryk szczęścia w życiu osobistym. Żonaty z piękną ale dumną Zofią, wnuczką po matce księcia mazowieckiego Ziemowita IV, doczekał się sporego zastępu dzieci (czterech synów: Bogusław, Warcisław, Ka­zimierz i Barnim; sześć córek: Katarzyna, Zofia, Małgorzata, Elżbieta i Maria, imienia szóstej córki nie znamy). Z chłopców tylko Bogusław doczekał wieku męskiego - pozostali zmarli przedwcześnie.

Przyczyną niezgodnego pożycia małżeńskiego Eryka II z Zofią - o czym wspominają wszystkie niemal źródła historyczne z Pomorza, a także Jan Długosz - była prawdopodobnie znaczna różnica wieku oraz trudny charakter zarówno Eryka, jak i Zofii. Zofia, córka Bogusława IX, od dzieciństwa miała wielkie aspira­cje, gdyż ojciec jej zamierzał przejąć trzy korony skandynaw­skie po stryju Eryku I. Osierocona przez ojca w wieku lat 10, żyła z jedyną siostrą Aleksandrą pod opieką matki w Darłowie. Z krewnymi z Wołogoszczy i Szczecina jej matka nie utrzymy­wała bliższych kontaktów. Dopiero po śmierci matki i siostry w roku 1450, gdy miała już lat 15, jej losem zajął się bliżej król Eryk I, który opuściwszy Gotlandię zamieszkał w Darłowie i oj­cowskie uczucia przelał na piękną kuzynkę. On też swatał z nią króla Kazimierza Jagiellończyka, jako że była to "niewiasta uro­dziwa, oblicza cudnego i obyczajów wymowy wdzięcznej i roz­tropna i mądra nad obyczaj innych białychgłów". Poza tym król Eryk I ofiarował dla niej posag niemały - nie tylko liczne i cenne kosztowności, ale i ziemie pomorskie. Nie od rzeczy warto dodać, że księżniczka płynnie mówiła po polsku jako swoim oj­czystym i macierzystym językiem. Nie mogąc nakłonić króla Ka­zimierza do ożenku z Zofią, wydał ją następnie za księcia po­morskiego Eryka II, syna księcia Warcisława IX, i przekazał jej bogate skarby, które wywiózł z Danii. Wesele młodej pary odby­ło się w listopadzie 1451 roku.

Zaraz po ślubie panowała wśród małżonków zgoda; Zofia u boku męża występowała nawet przeciw swemu dobroczyńcy, królo­wi Erykowi I. Razem z mężem przebywała potem w zamku na wyspie Wolin, gdzie Eryk II w latach sporu z królem urządził swoją stolicę. Po śmierci Eryka I Zofia, która właściwie była je­go spadkobierczynią, przejęła wraz z mężem spuściznę wschodnio-pomorską. W czasie wojny o spadek po Eryku I, książę Eryk II wysłał żonę do bardziej bezpiecznego Kamienia, a potem do Darłowa. Nic na razie nie zapowiadało poważnego kryzysu małżeń­skiego. Dopiero w końcowych latach wojny trzynastoletniej - być może z powodu obłudnej polityki księcia wobec Kazimierza Jagiellończyka, bliskiego kuzyna Zofii i niedoszłego jej męża - zaczęło się coś psuć w książęcym stadle.

Gdy polskie wojska na skutek zdrady księcia niszczyły w ro­ku 1461 ziemię szczecińską, wówczas Eryk nie widział innego sposobu dla ratowania swych posiadłości, jak tylko wysłanie swej żony do króla w charakterze posła. Istotnie, Zofia dotarła do obozu Jagiellończyka i załatwiła sprawę pozytywnie, ale z wyraźną niechęcią wobec męża. Stosunki między małżonkami psuły się z roku na rok, aż wreszcie doszło do separacji. Kantzow wspo­mina, że rozdźwięki spowodowane były odmową Zofii wydania mężowi na cele wojenne bogatego skarbu po królu Eryku I. Doszło do tego, że Zofia zabrawszy dzieci, z wyjątkiem Warci­sława, przeniosła się do Darłowa i tam z dala od męża rządziła prawie udzielnie przy pomocy swego marszałka dworu, Massowa.

W czasie wojny z Brandenburgią o księstwo szczecińskie Zofia dała na przechowanie część swych cennych klejnotów zakonowi kaznodziejskiemu w Słupsku, aby na wypadek jej śmierci czy też męża zakonnicy odprawiali w ich intencji msze. Piękna Zofia w czasie toczącej się wojny z Brandenburgią kilkakroć wyprawiała się do króla Kazimierza Jagiellończyka, do Gdańska i Oliwy. Bywała także i w Wołogoszczy w 1472 roku. Fakty wynikające z korespondencji między małżonkami każą odrzucić wersję, według której w ostatnich latach życia księcia nie było między Erykiem a Zofią żadnych kontaktów i że panowała między nimi nienawiść, która przeniosła się na dzieci. Według wywodów M. Weh rmanna, teza ta nie ma żadnego uzasadnienia i jest zapewne wytworem fantazji i tradycji ludowej, która wszystko zło przypisuje księżnej. Nawet śmierć księcia Eryka, który padł przecież ofiarą zarazy, w opowiadaniach ludowych przekazana jest fałszy­wie. Kantzow zapisał, że Eryk marniał z dnia na dzień z po­wodu kłopotów spowodowanych m. in. nieszczęśliwym pożyciem z żoną, aż wreszcie zakończył swój burzliwy i pełen niepowodzeń żywot. Tego samego lata poszedł w ślady ojca Kazimierz, który zmarł na zamku w Darłowie. Bogusław zaś w dwa lata po śmier­ci ojca został przedstawiony przez swą matkę Zofię królowi Polski Kazimierzowi Jagiellończykowi, który jeszcze wówczas nie sądził chyba, że ów młodzieniec zostanie jego zięciem. Król Pol­ski łaskawie obdarował Bogusława cennymi darami i w Mal­borku pasował go na rycerza.

Oceniając ogólnie działalność polityczną księcia Eryka II trze­ba podkreślić, że pomimo licznych wad charakteru był on niesłychanie giętkim politykiem i z każdej sytuacji politycznej pragnął wyciągnąć korzyści dla siebie i swego państwa. Rację stanu wysuwał zawsze na pierwszy plan, o stronę moralną mniej się tro­szcząc. Zarówno w polityce zagranicznej, jak i w wewnętrznej dążył do umocnienia swej władzy. Bez żadnych skrupułów gotów był łamać sojusze, o ile było to korzystne dla jego księstwa. W czasie wojny Polski z Zakonem przerzucał się raz do obozu króla to znów łączył się z Zakonem. Potrafił jednak poszerzyć terytorium, głównie kosztem upadającego państwa zakonnego. Eryk II, nie lękając się niebezpiecznej dla siebie wojny, obronił rów­nież księstwo szczecińskie przed grabieżą ze strony Brandenbur­gii.

Duże sukcesy odnosił także w polityce wewnętrznej. Poprzez wykorzystywanie antagonizmów między stanami ukrócił nadmierne przywileje mieszczaństwa i ograniczył znaczenie możnowładz­twa i szlachty. Ingerował również w spory biskupa kamieńskiego z Kołobrzegiem, w wyniku czego znacznie powiększył swoje wpły­wy zarówno w samym Kołobrzegu, jak również w biskupstwie kamieńskim.

Bez żadnej zatem przesady można stwierdzić, że książę Eryk II utorował drogę dla wprowadzenia na Pomorzu silnej formy rządów książęcych.

U schyłku panowania Warcisława IX mieszczanie w Greifswaldzie z energicznym burmistrzem Henrykiem Rubenowem na czele wszczęli starania o powołanie uniwersytetu. Poparł ich inicjatywę książę Warcisław IX, biskup kamieński oraz inni dostojnicy. Przyszłej uczelni obiecano pomoc finansową. W tej sytuacji dnia 29 maja 1456 roku papież Kalikst III wystosował bullę, powołującą do życia uniwersytet w Greifswaldzie. W październiku tego roku odbyła się pierwsza inauguracja roku akademickiego. Pierwszym rektorem został Rubenow. Na studia zapisało się 242 studentów. Powołana wówczas do życia fundacja św. Mikołaja była podstawą ekonomiczną uniwersytetu.

Uniwersytet otoczony był przez książąt opieką. Stał się on kuźnią nauki pomorskiej. Wyszło stąd wielu uczonych, m.in. znany prof. E. Lubinus twórca mapy Pomorza Zachodniego.


Żródła:

"Książęta Pomorza Zachodniego" - Zygmunt Boras.


Warcisław IX "POMORZE" - biuletyn informacyjny o Pomorzu Zachodnim - Redaktor Naczelny Grzegorz Chmielecki


"Gryfici książęta Pomorza Zachodniego" - Kazimierz Kozłowski, Jerzy Podralski.


WARTISLAW von Pommern w "Medievan Lands" tłumaczenie: Bogdan Pietrzyk


Wartislaw IX. von Pommern-Wolgast w "Geneagraphie - Families all over the world" tłumaczenie: Bogdan Pietrzyk


Wartislaw IX w "Geni" tłumaczenie: Bogdan Pietrzyk

13-03-2021

zenie: Bogdan Pietrzyk

13-03-2021