Bolko V "Heretyk, Husyta, Wołoszek, Głogówecki" Piast (urodzony około 1400 roku, zmarł w Głogówku, 29 maja 1460 roku) herb

Najstarszy syn Bolka IV Piasta, księcia opolskiego i Małgorzaty z Gorycji.

Koregent w księstwie opolskim od 1422 roku do 1424 roku, książę głogówecki i prudnicki od 1424 roku do 29 maja 1460 roku, książę niemodliński i strzelecki od 1450 roku do 29 maja 1460 roku, książę na Oleśnie od 1455 roku do 29 maja 1460 roku, książę zastawny Bilovec, Edelstein, Zlaté Hory od 1440 roku do 1460 roku.

W marcu 1418 roku poślubił (rozwód po 5 lutego 1427 roku, najpóźniej w 1451 roku) Elżbietę z Granowa herbu Leliwa (urodzona w 1492 roku, zmarła po 2 września 1452 roku), córkę Wincentego z Granowa herbu Leliwa, kasztelana nakielskiego i Elżbiety z Pilczy (Pilicy) herbu Topór, córki Ottona z Pilczy herbu Topór, wojewody sandomierskiego i Jadwigi Melsztyńskiej herbu Leliwa. 27 czerwca 1451 roku poślubił Jadwigę Bies z Kujaw koło Prudnika (zmarła 1 lutego po 1461 roku), córkę Adama Hińczy ze wsi Kujawy koło Prudnika (m.in. Jan Długosz uważana ją za nałożnicę).

Młode lata Bolka V przypadły na czas wielkiej burzy dziejowej, która w postaci husytyzmu nawiedziła wówczas Czechy i kraje sąsiednie, a zwłaszcza Śląsk, toteż całe jego życie i panowanie związane było w dużej mierze z tymi wydarzeniami. Książę, urodzony około roku 1400, był najstarszym synem księcia Bolesława IV opolskiego, a zatem bratankiem biskupa Jana "Kropidły". Matka jego Małgorzata pochodziła z możnego rodu hrabiów Gorycji i co raczej było niezgodne z tradycją rodzinną Piastów opolskich, ponieważ ci, w odróżnieniu od książąt Dolnego Śląska, żenili się głównie z Polakami bądź Czeszkami.

Bolko V, zdając sobie sprawę, jak wiele znaczy w karierze politycznej wykształcenie, nie szczędził starań, aby najstarszego syna wysłać na wyższą uczelnię. Zapewne szczupłe zasoby kasy księcia, a może i oszczędność sprawiły, iż nie wybrał dla syna Bolonii, lecz najbliżej położony uniwersytet imienia Karola IV w Pradze. Wywarła tu też wpływ ciotka Jadwiga, żona księcia Bernarda niemodlińskiego, która jako siostra (lub też córka?) Spytka z Melsztyna, gorliwego husyty polskiego, utrzymywała bliskie kontakty z Pragą.

Niektórzy kronikarze utrzymują, że młody Bolko otrzymał swój dyplom uniwersytecki z rąk samego mistrza Husa, ale to niemożliwe, bo Hus zginął w 1415 roku, gdy książę był jeszcze dzieckiem. Można tylko sądzić, że jego pobyt w Pradze przypadł na lata wielkiego przełomu w życiu politycznym i społecznym narodu czeskiego i że własnymi oczyma patrzył na niektóre wydarzenia.

Jan Hus, zdobywający sobie coraz większe uznanie swych współziomków za obronę narodu czeskiego przed wyzyskiem ze strony Niemców, popierany był początkowo także przez króla Wacława IV. W 1409 roku Wacław pod wpływem jego nauki wydał ów sławvny dekret kutnohorski (od miejscowości Kutnâ Hora), w którym zmienił niektóre przepisy prawne uniwersytetu praskiego, w wyniku czego Czesi uzyskali decydujący w życiu uczelni. Wówczas to profesorowie i studenci niemieccy na znak protestu opuścili Pragę i przenieśli się do Lipska, dając początek uniwersytetowi w tym mieście. W trzy lata potem napięcie w stolicy Czech wzmogło się jeszcze bardziej, kiedy zjawili się tam przedstawiciele papieża, ogłaszając odpusty w zamian za wzięcie udziału w krucjacie przeciw wrogowi papieża i cesarza - królowi Neapolu.

Jednakże kazania głoszone przez Husa i jego zwolenników zdołały już wywrzeć znaczny wpływ na społeczeństwo miasta. Toteż kiedy Hus wystąpił publicznie przeciw instytucji odpustów, podburzony tłum spalił bullę odpustową. A gdy z nakazu władz Ścięto trzech młodych ludzi, najgorliwiej występujących przeciw dotychczasovvym praktykom kościelnym, odbyła się w Pradze wielka manifestacja. Olbrzymi tłum niósł ciała ściętych jak najbardziej cenne relikwie, głosząc wszędy, że są to święci męczennicy. Na czele tej procesji szedł Jan Hus, z którego polecenia pomordowanych pochowano potem w Kaplicy Betlejemskiej. Należy wątpić, czy książę Bolko, wówczas bardzo młody, miał jakieś bliższe kontakty z Husem. To kwestia też, czy postępowe jak na tamte czasy poglądy społeczne Husa mogły odpowiadać księciu. Wiadomo jedynie, że ów reformator sprzyjał Polsce, że po zwycięstwie Jagiełły pod Grunwaldem przesłał mu jako rektor praskiego uniwersytetu serdecznie gratulacje.

Można tylko przypuszczać, że Bolko, patrząc na walkę Husa z niemczyzną, uświadomił sobie znaczenie problemu narodowościowego i podobieństwo stosunków czeskich do śląskich. I tu, i tam niemczyzna coraz bardziej zalewała kraj, grożąc wynarodowieniem rodzimej ludności lub zepchnięciem jej na margines życia społecznego i politycznego. Zdawał też sobie książę zapewne sprawę z zeświedczenia Kościoła i zmaterializowania duchowieństwa, zarówno świeckiego, jak i zakonnego. To wszystko, co widział w Pradze, stało się potem niewątpliwie ważnym elementem ukształtowania poglądów Bolka na wiele problemów społecznych, politycznych i religijnych, jakie nurtowały ówczesne społeczeństwo nie tylko w Czechach, ale i na Śląsku.

Kiedy książę wrócił do rodzinnego Opola, nie wiemy. W każdym razie stało się to przed wybuchem w 1419 roku, wojen husyckich, łbowiem już wcześniej przyjechał na Opolszczyznę, aby tutaj wziąć ślub z córką królowej Polski, Elżbiety Granowskiej, trzeciej żony króla Władysława Jagiełły i zarazem wdowy po trzecim małżonku, Wincentym Granowskim, kasztelanie nakielskim. 0 pani Elżbiecie Granowskiej niezbyt pochlebne miał zdanie Długosz, twierdząc, że po trzech mężach "zwiędła już była i podstarzała", że jakimiś czarami omotała króla, skoro poślubił ją bez wiedzy i zgody senatorów.

Dzięki małżeństwu z jej córką książę Bolko wszedł w bliższe koligacje z Władysławem Jagiełłą. Pośrednikiem w tej sprawie był zapewne stryj księcia, Jan "Kropidło", biskup kujawski, który podówczas jako delegat królewski na sobór w Konstancji miał znaczne wpływy na dworze królewskim. Po wyjściu za mąż młoda księżna utrzymywała bliskie kontakty z matką i dworem królewskim na Wawelu, skoro w rok po ślubie widzimy ją przez dłuższy czas przebywającą w Krakowie. Tytułowano ją zwykle księżną opolską.

W posagu otrzymała Pilczę, dziedziczne dobra po dziadku, a ojcu Elżbiety Granowskiej, wojewodzie sandomierskim. Bolko wszedł w posiadanie owych dóbr i przebywał tam z żoną od czasu do czasu, tam też oboje wydawali różne dokumenty.

Czy już w pierwszych latach po ślubie miał Bolko wydzieloną swoją dzielnicę, jest rzeczą raczej wątpliwą. Można natomiast przyjąć, że został dopuszczony do współrządów z ojcem i że dlatego tytułu dziedzica księstwa opolskiego. Na własność otrzymał potem okręg prudnicki, a niebawem też miasto Głogówek i wówczas zaczął się tytułować panem na Prudniku Głogówku. Około roku 1425 stolicą młodego księcia stał się Głogówek.

Studia w Pradze i zetknięcie się z husytyzmem nie od razu doprowadziły go do zerwania z Kościołem. Jeszcze do 1425 roku nie wchodził w żadne kolizje z duchowieństvvem, co więcej, pragnąc żyć w zgodzie z potężnym klerem, potvvierdził fundację na rzecz kościoła kolegiackiego w Głogówku,ll którą uczynił jego ojciec, Bolko IV. Jednakże w czasie wielkich przygotowań militarnych, jakie czyniono na Śląsku tuż po wybuchu powstania husyckiego w Czechach, nie angażował się w akcje skierowane przeciw ruchowi husyckiemu. Nawet w latach 1426-1427, gdy sytuacja coraz większemu ulegała zaostrzeniu, książę opolski pozostał na uboczu, nie przedsiębiorąc żadnych środków do obrony swego księstwa, nie zaopatrując zamków ani miast w żywność i ludzir jak gdyby już z góry wiedział, że nadciągająca burza oszczędzi jego skromne śląskie dzierżawy.

Tymczasem na wiosnę 1428 roku oddziały husytów po licznych zwycięstwach na terenie Czech przekroczyły granice Śląska w jeden z wodzów husyckich, Walek Kudelnik, nadciągnął od strony Moraw na teren Opolszczyzny i po opanowaniu kilku pomniejszych miasteczek zajął okręg Głogówka. Jego oddziały, obozujące na podmiejskich łąkach, wysłały poselstwo do księcia z żądaniem poddania zamku w Głogówku.

Z polecenia głównodowodzącego armii husyckiej, Zižki, otrzymał książę wezwanie, że o ile pragnie się utrzymać w swych posiadłościach i nie dopuścić, aby jego miasta zostały splądrowane przeż oddziały husytów, musi co rychlej znieść całą fundację kościoła kolegiackiego w Głogówku, uznać naukę Jana Husa i przystąpić do obozu husyckiego.

Dla młodego. księcia przyjęcie warunków armii husyckiej było jedynym możliwym wyjściem z sytuacji, tym bardziej że ideologia husycka nie była dlań czymś nowym, znał ją bowiem jeszcze z czasu swych studiów w Pradze.

Gdy oddziały husyckie stanęły pod Głogówkiem, Bolka nie było w mieście, wyjechał bowiem do Gliwic na spotkanie ze zwolennikiem i przyjacielem husytów czeskich, księciem Zygmuntem Korybutowiczem który, korzystając z tego, że zarówno Jagiełło, jak i wielki książę litewski Witold odrzucili koronę królestwa Czech, ofiarowywaną im przez obóz husycki, sam wysunął swą kandydaturę. Gdy poselstwo husytów, nie zastawszy Bolka, przybyło następnie do Gliwic, książę wcale nie był zdziwiony ich żądaniami. Udał się wówczas sam do obozu wojsk husyckich i tam po dłuższej naradzie przyjął ich propozycje, oświadczając przy tym, że od dawna był zwolennikiem Jana Husa i jego nauk. Ponadto obiecał oddziałom husytów pełne poparcie, co potwierdził przysięgą. Umowa podpisana z nimi nie była tylko czczym przyrzeczeniem książę faktycznie pragnął jej dotrzymać, co się zresztą okazało w ciągu najbliższych dni. Zgodnie bowiem z umową cofnął zapisy na budowę kolegiaty w Głogówku, dobra ziemskie przejął na własny użytek, a księżom kazał opuścić Głogówek. Te decyzje wywołały wśród nich sprzeciwy, powoływali się na dokumenty wystawione przez przodków Bolka V. Książę jednak nie ustąpił i odesłał im duplikat nadanych niegdyś duchowieństwu przywilejów z dopiskiem: "Zachowajcie wasze pisma, a ja zatrzymazn dobra".

Ten krok z jednej strony powiększył zasoby księcia, lecz z drugiej była to brzemienna w skutki decyzja polityczna, która przysporzyła mu wielu wrogów. Sprzymierzywszy się z husytami, brał teraz Bolko udział w podboju śląskich ziem, razem z nimi rabując sąsiednie księstwa. Jeśli jednak husyci Czynili to nie tyle dla zysku, źle z nienawiści do klas posiadających, to książę Bolko, ceniąc wartość dóbr materialnych, bogacił Się dzięki tym wyprawora.

Tymczasem w Polsce, po zajęciu Gliwic i upadku Zygmunta Korybutowicza, zmieniły się orientacje polityczne. Władysław Jagiełło, który ze względu na interes narodowy sprzyjał husytom, teraz, pod naciskiem duchowieństwa, a zwłaszcza biskupa Zbigniewa Oleśnickiego, coraz ,bardziej odsuwał się od nich. Na wieść o przejściu Bolka V na ich stronę król, mimo że książę przez małżeństv;o z jego pasierbicą spowinowacił się z rodziną królewską, w piśmie do książąt śląskich dał wyraz swemu oburzeniu. Potępiał gnuśność rycerstwa, które bez większego oporu opuszczało umocnione miasta i potężne zamki, oddając je w ręce wroga. "Słusznie więc - pisał Jagiełło - tych, których opadła taka małoduszność, że nie starali się bronić swych panów i książąt i pozwolżli wyrządzić tyle szkód, uważa się za pohańbionych".

W lecie 1429 roku na dworze polskim zwyciężyła polityka zbliżenia do Zygmunta Luksemburskiego. Jednakże Bolko V, raz zdecydowawszy się na wspólną walkę z husytami, wyprawił się w kwietniu następnego roku na Kluczbork, należący do posiadłości Piastów brzeskich, a potem uderzył również na Namysłów. Ten drugi napad nie powiódł mu się, miasto bowiem dzięki dzielnej obronie i pomocy ze strony Wrocławia nie tylko się nie poddało, ale nawet uwięziło posłów, wysłanych z żądaniem kapitu lacji. W tym samym mniej więcej czasie Bolko V wraz z Zygmuntem Korybutowiczem i Dobkiem Puchałą wziął udział w wyprawie na klasztor częstochowski.

Niemcy śląscy poczuli się wówczas mocno zagrożeni, obawiając się, że Bolko zdoła opanować jeśli nie cały Śląsk, to przynajmniej Górny i część Dolnego. Po Kluczborku bowiem, Byczynie i Wołczynie przyszła również kolej na Brzeg, z którego książę legnicki uszedł, nie ryzykując Obrony, mieszczanie zaś spalili mosty na Odrze i rozproszyli się po całym Dolnym Śląsku, uchodząc w większości do Wrocławia. Potem padł jeszcze Grodków i Strzelin.

Bolko V razem z husytami zdobywał poszczególne zameczki i miasta, należące do innych książąt piastowskich Sląska bądź też do biskupa wrocławskiego. Husyci byli tym wichrem, który zmiatał po drodze Obce niemieckie panowanie. Książę jednak dbał o to, aby zdobytych ziem nie niszczyć całkowicie. Zostawiał wszędzie swoje załogi, ustanawiał władze i w ten sposób rozszerzał zakres swego panowania. Po dłuższych kampaniach zaś wracał w granice swego księstwa, aby tam dać wojskom odpocząć i przygotować zapasy żywności do następnej wyprawy.

Zbrojne szeregi husytów, jak również księcia rosły w siłę w miarę odnoszonych sukcesów. Obok chłopów śląskich, którym zbrzydło już panowanie niemieckich feudałów i niemieckiego kleru, wielu było w tych oddziałach ochotników z Polski. Wbrew zakazom, wbrew oficjalnej polityce króla i jego doradców, której nadawał ton kler katolicki ze Zbigniewem Oleśnickim na czele, uchodzili Polacy z kraju i na Sląsku wspierali czynnie walkę narodu czeskiego przeciw niemieckim ciemięzcom. Ten moment politycznego i narodowego zbratania Ślązaków - Czechów i Polaków - podkreślają też niemieccy historycy, a Grănhagen nie waha się nawet użyć nowoczesnego terminu "panslawizm" na określenie owej wspólnoty celów Obu narodowości. Dla Niemców śląskich i zniemczonych Polaków, a zwłaszcza dla zgermanizowanych książąt piastowskich Śląska było to tym bardziej niebezpieczne, że główna siła polityczna, na którą liczono, to znaczy cesarz niemiecki - Zygmunt Luksemburczyk, mimo wielkich słów i uroczystych deklaracji politycznych, nie kwapił się do czynnego wystąpienia przeciw potężnym husyckim oddziałom.

W ciągu kilku lat cały Górny Śląsk, część Dolnego i Średniego znalazły się w ręku księcia Bolka bądź też oddziałów husyckich. Jednakże interesy polityczne Bolka i husytów, jak również Bolka i Zygmunta Korybutowicza bywały często sprzeczne. Łączyła ich tylko wspólna wola walki z niemczyzną. Oddziały husyckie z Czech na plan pierwszy wysuwały swe hasła religijne i społeczne, księciu natomiast chodziło głównie o zbudowanie własnej potęgi zarówno kosztem zniemczonych księstw śląskich czy biskupa, jak przede wszystkim kosztem posiadłości kościelnych. Podobne cele przyświecały także Zygmuntowi Korybutowiczowi, który, zdając sobie sprawę, jak mało realne jest zdobycie przez niego korony królewskiej w Czechach, marzył już tylko o wykrojeniu dla siebie znacznego księstwa na Sląsku.

Ale sprawa nie była łatwa, gdyż oddziały husyckie odnosiły zwycięstwa na obszarach mniej ludnych i w słabiej umocnionych miastach. Gdy jednak przyszło im zmierzyć się z tak potężnym miastem, jak Wrocław, czy chociażby niewielki, ale wspierany przez wrocławian Namysłów, załamywały się ich szeregi.

Bolkowi V zarzucano Zdradę interesów stanowych, sam cesarz Zygmunt Luksemburski w liście do Witolda pisał między innymi: "Husyci sprzymierzyli się też z księciem Bolkiem opolskim, który, niepomny na wiarę, cały się oddał ich bezeceństwom i zgoła stał się heretykiem, a przyjaźniąc się z nimi, gorszym niż inni heretykiem pokazał się w swych dziełach".

Tymczasem bogate miasta zaczęły tworzyć front przeciw powstańcom husyckim, domagając się pomocy od cesarza i papieża. Pierwsze znaczniejsze sukcesy odnieśli w walce z husytami wrocławianie i mieszczanie Swidnîcy. Z książąt największą rolę w walkach przeciwko nim odegrali Piastowicze dolnośląscy, a przede wszystkim Konrad oleśnicki, który piastował godność biskupa wrocławskiego, a jednocześnie z ramienia króla czeskiego pełnił funkcję namiestnika Śląska. Był to książę, który całkowicie zatracił swe poczucie narodowe i zawsze był gotów działać na szkodę Polski.

Długosz, pisząc o nim niemal współcześnie, przedstawia go jako człowieka czarniawego, niskiego, otyłego, złośnika, oddanego obżarstwru, nieumiarkowego wobec kobiet, w wydatkach rozrzutnego. Beneficja mające jakąś wartość nadawał tylko tym, którzy potrafili mu się za to wywdzięczyć. Za podszeptem kapituły wrocławskiej utworzył statut, którego zatwierdzenie otrzymał z soboru bazylejskiego, aby nikomu nie było wolno otrzymać prebendy lub godności w kościele wrocławskim, jak tylko pochodzącym z tej diecezji lub doktorom prawa, teologii i medycyny, który to statut Polakom do godności Kościoła wrocławskiego zamykał dostęp.

W ówczesnej sytuacji politycznej o losie Śląska, a zwłaszcza o jego charakterze etriicznym na następne stulecia mogła w znacznym stopniu zadecydować Polska, poparłszy narodowy, antyniemiecki program husycki. Ale w Polsce pod rządami starzejącego się Jagiełły ster władzy uchwyciła skrajnie katolicka partia z biskupem krakowskim, Zbigniewem Oleśnickim, na czele, w wyniku czego husyci w Polsce, w Czechach i na Sląsku nie mogli już szukać oparcia w polskich władzach państwowych, a nawet zaczęto ich dyskryminować. Na gruncie czeskim sytuacja pogarszała się coraz bardziej. Obóz cesarski mobilizował się, współpracujące z husytami rycerstwo czeskie z obawy przed represjami coraz częściej i coraz jawniej opuszczało ich szeregi.

Tymczasem Zygmunt Korybutowicz, pragnąc za wszelką cenę uzyskać pomoc Polski, udał się na rozmowy do Krakowa. Skorzystali z tego wówczas książęta oleśniccy i podstępnie opanowali Gliwice, stałą siedzibę księcia, przez co wyeliminowali z walki głównego sojusznika Bolka opolskiego w 1431 roku. Ostateczny cios sprawie husyckiej w Czechach i na Sląsku zadały wewnętrzne konflikty między radykalnym odłamem husytów - taborytami a umiarkowanym - utrakwistami. W roku 1434 doszło nawet do bratobójczej walki pod Lipanami, z czego największą korzyść odnieśli Niemcy i cesarz Zygmunt Luksemburczyk. Przedtem już, bo w 1433 roku, poważne straty poniósł też książę Bolko V, który, nie mając pomocy ze strony husytów, ci bowiem wyruszyli na pomoc Polsce, walcząc z zakonem krzyżackim na terenie Pomorza gdańskiego, zdany wyłącznie na własne siły w starciach z coraz liczniejszymi zastępami książąt i miast śląskich, musiał z konieczności wycofywać się z zajętych uprzednio terytoriów Dolnego, a nawet Górnego Śląska. Już w maju - według kroniki Rosicza - Bolko V został pobity pod Trzebnicą przez księcia Mikołaja raciborskiego. W połowie tegoż miesiąca udało się wrocławianom i świdniczanom pochwycić koło wsi Pożarzysko i Gola Piotra Polaka, starostę z Niemczy, z przeszło sześćdziesięciu heretykami. Zabito około trzydziestu, a pozostałych zmuszono do ucieczki. Schwytani heretycy wyznali, że poprzednio stracili 80 osiodłanych koni, 40 zbroi, 14 pancerzy i 200 łuków.

Pomimo strat w ludziach i strat materialnych książę Bolko wychodził z tych klęsk cało, utrzymując się nie tylko przy swoich ziemiach, ale i przy wielu świeżo zdobytych terytoriach. W Głogówku dokonał sekularyzacji dóbr kościelnych, zagarniał również dobra klasztorne, walczył z patrycjatem miejskim, grabił karawany kupieckie, co razem wzięte przyniosło mu niemałe zyski. Trzeba podkreślić, iż wielka koalicja antyhusycka dążyła przede wszystkim do zlikwidowania niebezpieczeństwa husytów, toteż przeciw Bolkowi nie podejmowano specjalnie wypraw. W 1435 roku książęta śląscy, chcąc pokojowo załatwić konflikt z Bolkiem, zaprosili go nawet na zjazd, ale zaproszenia nie przyjął.

Stałego poparcia udzielał księciu ojciec, Bolko IV, który po kryjomu sprzyjał husytom. Przychodził też z pomocą Bolkowi V jego stryj, książę Bernard niemodliński. Nie mając męskiego potomstwa, a darząc Bolka V szczególną sympatią, zapisał mu ów książę na długo pnzed śmiercią, w dokumencie z 17 kwietnia 1437 roku, część swych posiadłości, podkreślając, że czyni to "w dowód wdzięczności, miłości i a pod koniec życia oddał mu niemal całą swoją dzielnicę. Ten zapis, a jeszcze bardziej przejęcie spadku opolskiego po śmierci ojca umocniły znacznie pozycję Bolka V na Śląsku.

Przez cały Okres wojen husyckich, jak również jeszcze w kilka lat po wojnie Bolko V pozostał nadal w posiadaniu zajętych przy pomocy husytów dóbr koćcielnych i biskupich, nie ugiąwszy się przed potęgą Zygmunta Luksemburczyka ani tym bardziej przed groźbami biskupa wrocławskiego i innych książąt śląskich. Wiaclono, że w roku 1443 mimo wyklęcia i obłożenia interdyktem Bolka dobra te nadal należały do niego.

Książę konsekwentnie dążył do utrzymania samodzielności politycznej swych ziem. Uwidoczniło się to podczas wyboru Kazimierza Jagiellończyka na króla Czech, gdzie zresztą małoletni wówczas królewicz nie żdołał się utrzymać. W 1438 roku strona polska zawarła z umiarkowanym odłamem szlachty czeskiej układ, w wyniku czego Czesi obiecywali Skłonić książąt śląskich do uznania zwierzchnictwa Polski nad Śląskiem. Gdy jednak oddziały polskie wkroczyły na teren Śląska, Bolko V jako pierwszy uznał władzę nadrzędną Kazimierza Jagiellończyka, ale jako króla Czech, nie Polski. Obawiał się bowiem, że poddając się potężnemu wówczas państwu polskiemu, mógłby utracić swą niezawisłość.

Antyhusycka polityka Zbigniewa Oleśnickiego i ostateczne pokonanie zwolenników husytyzmu w Polsce w bitwie pod Grotnikarni w 1439 roku sprawiły, że wszelkie porozumienie z Czechami stało się niemożliwe. Oleśnicki, widząc, że nie zdoła zhołdować Śląska przy pomocy Czech, począł na własną rękę zmierzać do opanowania niektórych księstw na Górnym Śląsku. Doszło do poważnych zaburzeń na pograniczu polsko-śląskim, toczyły się nawet drobne walki między feudałami polskimi a śląskimi, wśród których nie brakło również księcia Bolka V. W 1443 roku według relacji Oleśnickiego "książę Bolesław opolski, urażony na Jana Szafrańca, że najechał miasto Ujazd, własność biskupów wrocławskich, w dzierżawie jego natenczas będące, zagrabił w należącym do stryja swego, księcia Bernarda, mieście Kluczborku przybyłych tamże z różnych okolic tego królestwa 75 bryk kupieckich i przywłaszczył sobie wszystkie towary wartości wielu tysięcy".

Do otwartej walki z Polską doszło w 1444 roku w związku z nabyciem przez państwo polskie księstwa siewierskiego. Opolczyk uważał się za spadkobiercę tej zierni i praw swych począł dochodzić z bronią w ręku wraz ze swym sfryjem Bernardem. Zniszczono wówczas szeroki pas południowo-zachodniego pogranicza polskiego. Zawarty 13 kwietnia 1445 roku rozejm nie przyniósł uspokojenia i walki trwały nadal, aż po rok 1452. Dopiero na sejmie piotrkowskim w roku 1453 podpisano z Bolkiem V pokój na lat dziesięć.

Książę chciał pożyczyć królowi Kazimierzowi Jagiellończykowi znaczną sumę pieniędzy, ale pod zastaw Ośvvięcirnia. Poza tym wysuwał pretensje do ziemi wieluńskiej, którą kiedyś jako lenno posiadał Władysław Opolczyk, i żdołał się tam nawet umocnić. Kazimierz Jagiellończyk gotów był dać mu w zastaw tę ziemię za pożyczkę 100 tysięcy florenów, jednakże nie zdołał doprowadzić do skutku tej transakcji, Bolko bowiem nie zjawił się na żadne z proporłowatych spotkań. Być może - jak przypuszcza Długosz - nie chciał wówczas pomagać Kazimierzowi Jagiellończykowi w wojnie z Krzyżakami, gdyż obawiał się zbytniego wzrostu potęgi króla.

Kiedy w Czechach sytuacja polityczna uległa stabilizacji z chwilą zdobycia korony czeskiej przez Jerzego z Podiebradu, Bolko stał się gorliwym jego zwolennikiem, tym bardziej że Jerzy był również husytą, przywódcą utrakwistów. W roku 1458, gdy król Czech zjawił się na Śląsku, książę złożył mu hołd lenny w Kłodzku. Nie odstąpił Jerzego nawet wówczas, gdy doszło do wojny z Maciejem Korwinem.

W swej polityce, uwarunkowanej głównie interesem osobistym, był Bolko V typowym feudalnym księciem swej epoki, jednakże pod względem narodowym pozostał z poczucia i języka Polakiem. W dokumentach jego kancelarii widnieją przede wszystkim Imiona i nazwiska polskie, jak Mikołaj Rosponowski, Jaśko Benkowicz, Antoni Lewbinowski, Jaśko Krępski, Henryk Troksz czy Wacław z Suchej, marszałek księcia, natomiast nazwiska niemieckie występują stosunkowo rzadko.

W czasach najazdów husyckich, kiedy rozpędzano różnë zakony, Bolko, kasując takie czy inne instytucje duchowne, oszczędził klasztor franciszkański, który Skupiał w pierwszym rzędzie żywioł polski. Tradycje polskie wyniósł książę niewątpliwie z domu ojca. Piastowie opolscy brali za żony głównie Polki, które wraz ze swożeńskimi dworami utrwalały te tradycje.

Bolko V poślubił też, jak wiadomo, córkę kasztelanowej Granowškiej, trzeciej żony Władysława Jagiełły. Przez to małżeństwo zacieśniły się, przynajmniej na jakiś czas, wzajemne stosunki Opola z dworem wawelskim, ale potem doszło do separacji. Pasierbica Jagiełły urodziła księciu syna Wacława, który był przez ojca bardzo kochany jako jedyny sukcesor, ale zmarł, wskutek czego Bolko popadł w głęboką depresję psychiczną.

Przyczyną konfliktów z żoną, a potem całkowitego rozejścia się książęcej pary były może różnice w poglądach religijnych. Pojął potem za żonę Jadwigę Biesównę, córkę niejakiego Adama Hińczy ze wsi Kujawy koło Prudnika.

Warto tu wspomnieć, że w czasach prześladowania husytów w Polsce, zwłaszcza tuż po bitwie pod Lipanami, Bolko dawał rzeczeniem - książę faktycznie pragnął jej dotrzymać, co się zresztą okazało w ciągu najbliższych dni. Zgodnie bowiem z umową cofnął zapisy na budowę kolegiaty w Głogówku, dobra ziemskie przejął na własny użytek, a księżom kazał opuścić Głogówek. Te decyzje wywołały wśród nich sprzeciwy, powoływali się na dokumenty wystawione przez przodków Bolka V. Książę jednak nie ustąpił i odesłał im duplikat nadanych niegdyś duchowieństwu z dopiskiem: "Zachowajcie wasze pisma, a ja zatrzymam dobra".

Ten krok z jednej strony powiększył zasoby księcia, lecz z drugiej była to brzemienna w skutki decyzja polityczna, która przysporzyła mu wielu wrogów. Sprzymierzywszy się z husytami, brał teraz Bolko udział w podboju śląskich ziem, razem z nimi rabując sąsiednie księsfiva. Jeśli jednak husyci Czynili to nie tyle dla zysku, ile z nienawiści do klas posiadających, to książę Bolko, ceniąc wartość dóbr materialnych, bogacił Się dzięki tym wyprawom.

Tymczasem w Polsce, po zajęciu Gliwic i upadku Zygmunta Korybutowicza, zmieniły się orientacje polityczne. Władysław Ja giełło, który ze względu na interes narodowy sprzyjał husytom, teraz, pod naciskiem duchowieństwa, a zwłaszcza biskupa Zbigniewa Oleśnickiego, coraz odsuwał się od nich. Na wieść o przejściu Bolka V na ich stronę król, mimo że książę przez mał żeństsvo z jego pasierbicą spowinowacił się z rodziną królewską, w piśmže do książąt śląskich dał wyraz swemu oburzeniu. Potę piał gnuśność rycerstwa, które bez większego oporu opuszczało umocnione miasta potężne zamki, oddając je w ręce wroga. "Słusznie więc - pisał Jagiełło - tych, których opadła taka małoduszność, że nie starali się bronić swych panów i książąt i pozwolili wyrządzić tyle szkód, uważa się za pohańbionych".

W lecie 1429 roku na dworze polskim zwyciężyła polityka zbliżenia do Zygmunta Luksemburskiego. Jednakże Bolko V, raz zdecydowawszy się na wspólną walkę z husytami, wyprawił się w kwietniu następnego roku na Kluczbork, należący do posiadłości Piastów brzeskich, a potem uderzył również na Namysłów. Ten drugi napad nie powiódł mu się, miasto bowiem dzięki dzielnej obronie i pomocy ze strony Wrocławia nie tylko się nie poddało, ale nawet uwięziło posłów, wysłanych z żądaniem kapitulacji. W tym samym mniej więcej czasie Bolko V wraz z Zygmuntem Korybutowiczem i Dobkiem Puchałą wziął udział w wyprawie na 'klasztor częstochowski.

Niemcy śląscy poczuli się wówczas mocno zagrożeni, obawiając się, że Bolko zdoła opanować jeśli nie cały Śląsk, to przynajmniej Górny i część Dolnego. Po Kluczborku bowiem, Byczynie i Wołczynie pzyszła również kolej na Brzeg, z którego książę legnicki uszedł, nie ryzykując Obrony, mieszczanie zaś spalili mosty na Odrze i rozproszyli się po całym Dolnym Śląsku, uchodząc w większości do Wrocławia. Potem padł jeszcze Grodków i Strzelin.

Bolko V razem z husytami zdobywał poszczególne zameczki i miasta, należące do innych książąt piastowskich Śląska bądź też do biskupa wrocławskiego. Husyci byli tym wichrem, który zmiatał po drodze Obce niemieckie panowanie. Książę jednak dbał o to, aby zdobytych ziem nie niszczyć całkowicie. Zostawiał wszędzie swoje załogi, ustanawiał władze i w ten sposób rozszerzał zakres swego panowania. Po dłuższych kampaniach zaś wracał w granice swego księstwa, aby tam dać wojskom odpocząć i przygotować zapasy żywności do następnej wyprawy.

Zbrojne szeregi husytów, jak również księcia rosły w siłę w miarę odnoszonych sukcesów. Obok chłopów śląskich, którym zbrzydło już panowanie niemieckich feudałów i niemieckiego kleru, wielu było w tych oddziałach ochotników z Polski. Wbrew zakazom, wbrew oficjalnej polityce króla i jego doradców, której nadawał ton kler katolicki ze Zbigniewem Oleśnickim na czele, uchodzili Polacy z kraju i na Śląsku wspierali czynnie walkę narodu czeskiego przeciw niemieckim ciemięzcom. Ten moment politycznego i narodowego Zbratania Ślązaków - Czechów i Polaków - podkreślają też niemieccy historycy, a Grtnhagen nie waha się nawet użyć nowoczesnego terminu "panslawizm" na określenie owej wspólnoty celów obu narodowości. Dla Niemców śląskich i zniemczonych Polaków, a zwłaszcza dla zgermanizowanych książąt piastowskich Śląska było to tym bardziej niebezpieczne, że główna siła polityczna, na którą liczono, to znaczy cesarz niemiecki - Zygmunt Luksemburczyk, mimo wielkich słów i uroczystych deklaracji politycznych, nie kwapił się do czynnego wystąpienia przeciw potężnym husyckim oddziałom.

Schronienie w Głogówku czy w Opolu uciekinierom z Polski. Gościł u niego między innymi, uszedłszy z krakowskiego więzienia, Henryk z Brzegu, a przede wszystkim mistrz Jędrzej Gałka z Dobczyna. Biskup Oleśnicki pisał wówczas do księcia listy, domagając się wydania niebezpiecznego heretyka, "który, jeśli pozostanie, wielką ranę owej prowincji zada". Książę jednak nie myślał spełnić tych próśb i Andrzej Gałka mógł napisać Oleśnickiemu, że "on [książę Bolko], który ponad życie i wszelką piękność umiłował mądrość, prawdę i wszelkie dobra, które ona niesie, nie przychyli się, mam nadzieję, do pism Waszych, a będzie wolał słuchać Boga i jego praw niż ludzkich zdrad i nauk".

Opieka roztaczana przez księcia Bolka V nad zwolennikami husytyzmu oburzała innych książąt śląskich, a zwłaszcza biskupa wrocławskiego, który nie mógł się z tym pogodzić, aby tuż pod jego bokiem uprawiano naukę Wiclifa czy Husa. Jednakże dopóki żył Bolko, husytyzm mógł się swobodnie rozwijać na terenie jego księstwa znaczna musiała być liczba zwolenników tego ruchu, skoro po śmierci księcia biskup w umowie zawartej z następcą księcia-heretyka, młodszym bratem Mikołajem I, wyraźnie domagał się, aby "wykorzenić zaszczepione tam wszelkie błędy" poddanych. Na cmentarzu w Głogówku pozwalał biskup grzebać tylko tych heretyków, którzy przed śmiercią uczynili pokutę.

Bolko V zmarł 20 maja 1460 roku. W ostatnich latach przed śmiercią uczestniczył jeszcze ciągle w wielkiej grze na szachownicy politycznej Śląska, angażując się zdecydowanie po stronie z Podiebradu w jego walce o koronę czeską.

Śmierć księcia husyty, jedynego zresztą z książąt śląskich, który całkowicie przeszedł na stronę "heretyków", wywołała pewne wrażenie na całym Śląsku, skoro w licznych kronikach śląskich znalazły się wzmianki o tym zdarzeniu. Najszerzej pisał o zgonie Bolka nieznany kronikarz głogowski, nazywając księcia zatwardziałym heretykiem i prześladowcą kleru, który nigdy się nie mimo napomnień i rzuconej nań klątwy. Z wielkim zgorszeniem mówi ów kronikarz, że przed samym zgonem Bolko "...kazał sobie osiodłać i przyprowadzić najlepszego konia, jakiego miał w stajni, i powiedział, że nie chce pieszo iść do piekła, jak inni rozbójnicy, lecz konno, jak na pana przystało. I z tą fantazją umarł, a bracia mniejsi [franciszkanie] pochowali go z wszystkimi honorami w swoim kościele, nie zważając na ekskomunikę". Mnisi jednakże nie mieli podobno spokoju ni w dzień, ni w nocy, póki ciała zmarłego księcia nie kazał biskup wrocławski wykopać z grobu i w innym, mniej godnym miejscu pogrzebać.

Równie niepochlebnie wyrażał się o Bolku V współczesny mu Jan Długosz, przedstawiając księcia jako wichrzyciela, który skalał się kacerstwem husytów, porzuceniem prawej małżonki i życiem z nałożnicą. Wspomina też o napadzie księcia na karawanę kupców krakowskich, którym zrabował około 200 tysięcy złotych czerwonych polskich.

Jednoznaczna ocena osoby księcia nie jest łatwa. Był człowiekiem wykształconym i postępowym, nie brakowało mu odwagi i dzielności. W swej polityce jednak kierował się raczej egoizmie, mając na oku przede wszystkim terytorialne powiększenie swych ziem.

W związku z tym można też w pewnej mierze kwestionować szczerość jego zaangażowania w sprawy husytyzmu, choć z drugiej strony trzeba podkreślić, że pozostał wierny husytom, nie uląkłszy się potężnych przeciwników tego ruchu i nie ukorzywszy się przed duchowieństwem mimo gróźb i klątw. Tylko pełen sprzeczności charakter księcia może tłumaczyć fakt, że ten wysoce kulturalny człowiek stawał się czymś w rodzaju kondotiera czy nawet Raubrittera, dopuszczając się zwyczajnych rozbojów z chęci zysku.

Pod jednym wszakże względem trzeba oddać Bolkowi V pełną sprawiedliwość - w przeciwieństwie do innych Piastów śląskich nie uległ germanizacji i wraz z innymi husytami walczył z zalewającą ziemię Śląską falą niemczyzny, przez co pogłębił społeczeństwie Górnego Śląska poczucie polskiej świadomości narodowej. Pod tym względem jego rządy na Opolszczyźnie były wielkim przełomem i do tego programu nawiązali potem jego następcy.

Bolko V, najstarszy z rodzeństwa, miał trzech braci jedną siostrę. Jego brat Jan, żonaty z Barbarą, córką elektora brandenburskiego Fryderyka I, zmarł około roku 1439, nie doczekawszy się prawdopodobnie potomstwa. Drugiego brata, Henryka, wspomógł po raz ostatni źródła z 1436 roku. Przeżył Bolka jedynie sdszy z braci, Mikołaj I. Przed rokiem 1443 poślubił on Magdalenę, księżniczkę brzeską, córkę księcia Ludwika II, a zmarł w 1476 roku. Żona przeżyła go o 20 lat i przez jakiś czas sprawował władzę w imieniu swych małoletnich synów - Jana i Mikołaja, ostatnich Piastów opolskich. Siostra Bolka V, Małgorzata, syła żoną księcia Ludwika III, pana na Lubinie i Oławie.


Żródła:

"Książęta piastowscy Śląska" - Zygmunt Boras.


Bolesław V Husyta, książę w "Geni" tłumaczenie: Bogdan Pietrzyk


Bolesław V Wołoszek (Husyta, głogówecki) w "Poczet.com"